Od razu pokręciłem głową, nie mogąc się przecież na to godzić. W końcu... To wiele o mnie będzie świadczyć, jak nagle zrezygnuję. A chcę się wykazać, muszę się wykazać, bo może wtedy mnie przyjmą do tej społeczności...? Oby. Wtedy będzie nam łatwiej w przyszłości tutaj, a jak nagle zrezygnuję, to na pewno to zostanie źle odebrane. W końcu moje ciało się przyzwyczai do tak ciężkiej pracy fizycznej, nauczę się kilku rzeczy, będę lepszym pracownikiem... I w końcu będzie że mnie zadowolony.
– Nie trzeba, w końcu się przyzwyczaję – odpowiedziałem, skupiając się na śniadaniu, które było przepyszne. Chyba nigdy w życiu nie jadłem niczego lepszego. A może to dlatego, że byłem głodny. Wczoraj zjadłem tylko to śniadanie, i później kanapki, i... odpłynąłem. A to nie tak miało wyglądać. Miałem spędzić z nim czas. A z rana zrobić gorącą czekoladę. Może powinienem pić więcej kawy? Albo pić jakieś zioła przeciwbólowe. W końcu, jeżeli organizm nie będzie mnie tak bolał, no to będę miał więcej siły, nim w końcu się nie przyzwyczaję. A na pewno wkrótce tak będzie. Musi tak być. – Poza tym, tamta pani nie mówiła, że potrzebuje pomocy.
– A pytałeś się? – spytał, a ja odpuściłem zakłopotany wzrok.
– No... no nie. Ale ja mam pracę. Dam radę. Skoro Ezekiel wybrał właśnie tę posadę dla mnie, to chyba stwierdził, że dam radę – odpowiedziałem hardo, bardzo chcąc się wykazać przed całą tą radą, i wioską, że pomimo moich mieszanych genów też mogę być silny.
– Może byś dawał radę, gdyby traktowano cię sprawiedliwie. A ten kowal... przykro mi to stwierdzić, ale za bardzo cię wykorzystuje. Powiedziałbym nawet, że gnębi. Wie, że jesteś nowicjuszem w tej dziedzinie, i co? Oczekuje od ciebie, że już wszystko wiesz. Tak nie zachowuje się przykładny mentor – odpowiedział, przyglądając mi się z tym zmartwieniem w oczach. To moja wina. Wczoraj za wiele dałem po sobie poznać. Dzisiaj będzie lepiej. Już coś wiem, więc na pewno nie będzie tak źle. Tylko to zmęczenie... Nie czułem się do końca na siłach, ale już nic na to nie poradzę. Spałem chyba maksimum, tyle, ile mogłem. A skoro to mi nie wystarczyło, to oznaczało, że byłem słaby. Muszę się wzmocnić.
– Chce, bym szybko pojął podstawy, bym przyzwyczaił się do ciężkiej pracy, bo ta praca w kuźni jest jednak ciężka – wyjaśniłem, powtarzając to jak mantrę. W końcu w to uwierzę, i będę czuł się znacznie lepiej. – Dziękuję za śniadanie, było pyszne. A teraz... muszę się ogarnąć – dodałem, starając się uśmiechnąć najcieplej, jak mogłem, byle tylko się nie martwił. Dostałem szansę od tej wioski, by móc uczciwie i ciężko pracować. Nie mogę tego zaprzepaścić. Co by sobie o mnie pomyśleli... co by sobie Miki o mnie pomyślał? Nie, po prostu się muszę ogarnąć. To wszystko.
<Owieczko? c:>