Od Soreya CD Mikleo

środa, 5 listopada 2025

|
 Na jego słowa delikatnie zmarszczyłem brwi. Jeśli on będzie pracował, i ja będę pracował, to tego czasu przecież aż tak dużo nie będziemy mieć. Oboje w końcu będziemy w pracy, możliwe, że w różnych godzinach będziemy zaczynać i kończyć, i finalnie jeden z nas będzie wracał do pustego domku. A gdyby jedno z nas pracowało, czyli oczywiście ja, to zawsze mógłbym wracać do drugiego. Chociaż, też go tak trochę rozumiałem. Nie wiem, czy zniósłbym to siedzenie w domu całymi dniami. Tylko sprzątanie od czasu do czasu, i gotowanie, którego nie potrafię... gdybyśmy mieli coś jeszcze, może inaczej by to wyglądało. Na przykład, gdybyśmy mieli zwierzaka. O, ze zwierzakiem już tak nudno by nie było, zwłaszcza, że na początku potrzebuje dużo uwagi, wychowania... ale czy ja jestem na tyle odpowiedzialny, by mieć zwierzaka? Trochę wątpiłem. Ja ledwo sobą potrafię się zająć, a co dopiero jeszcze jakimś zwierzęciem. Miki to co innego, ale też pytanie czy Miki by w ogóle chciał. W końcu to dwie zupełnie różne sprawy, nadawać się do czegoś a tego chcieć. 
– No właśnie jak będziemy pracować razem, to tego czasu aż tyle mieć nie będziemy – zacząłem trochę niepewnie, ostrożnie. Nie chciałem go urazić, ani nie chciałem, by myślał, że go chcę uziemić. Wszytko, czego dla niego chciałem, to jego dobra. Pewnie odkąd odszedł z akademii, to tylko pracował, już nie mówiąc o tym, jak mu dobrze szło po drodze tutaj. Przecież praca w kuchni też jest ciężka, zwłaszcza dla kogoś, kto woli chłód, tak jak on. – Możemy się mijać, i będziemy mieć mało energii dla siebie... a gdyby to jakoś tak podzielić? – zaproponowałem nagle, bo do głowy wpadł mi pewien chyba nie najgorszy pomysł. A przynajmniej tak mi się wydawało. 
– Podzielić? – powtórzył, delikatnie marszcząc brwi. 
– Ja będę pracował w ciepłe pory roku, a ty w zimne. W ten sposób jak będzie gorąco, nie będziesz musiał się męczyć w pracy, a ja nie będę musiał się męczyć w zimnie – wyjaśniłem, szczerząc się szeroko. No jak to powiedziałem na głos, zabrzmiało to wręcz genialnie. Nie sądziłem, że ja potrafię wpadać na tak mądre rzeczy. 
– Pytanie, czy tak się w ogóle da – podszedł do tego zbyt sceptycznie, a nawet nie spróbował. 
– Na pewno się da. W takich wnioskach zawsze jest coś do roboty, a skoro chcemy pracować, to na pewno coś się znajdzie. Spróbujmy w ten sposób. Chociaż przez chwilę, a potem stwierdzimy, czy się nam to podoba, czy nie – zaproponowałem, dając mu chwilę, by to sobie przemyślał i doszedł do własnych wniosków oraz decyzji. 

<Owieczko? c:>

Etykiety