W końcu zajęcia skończyły się, a ja mogłem wrócić do pokoju. Nikt mnie nie zaczepiał, nikt nie rzucał mi dziwnych spojrzeń, więc uznałem, że nikt nic nie zauważył. To dobrze. Dzięki temu będziemy mogli dalej być razem, on będzie bezpieczny, ja jestem bezpieczny, i tylko to ma znaczenie. Tutaj jest za dużo oczu, nie to co na naszej randce. Specjalnie wybrałem takie miejsce, w które raczej uczniowie nie przychodzą, a dla ludzi z mojego otoczenia było to miejsce zbyt niszowe. Jeszcze mam w głowie kilka takich miejsc, zatem jak wszystko pójdzie dobrze, nikt nas nie będzie niepokoił, będziemy mogli nie raz wybrać się na randkę. Wiem, że on tego potrzebuje, to ukrywanie się nie jest mu na rękę, i też bym chciał się nie ukrywać. Dopóki jednak nie osiągnę pełnoletności, muszę uważać, a do tego długa droga. Nie mam pojęcia, czy nasz związek tyle wytrwa. Mam nadzieję, że tak. Jak na razie nic nie wskazuje na to, by miało się to kończyć... ale to oczywiście wszystko się może zmienić. Czas najlepiej zweryfikuje naszą relację. Jesteśmy jednak chyba na takim etapie życia, że o przyszłości, takiej przyszłości, lepiej nie myśleć, tylko skupić się na tym, co mamy teraz przy sobie.
Tak jak podejrzewałem, do pokoju wróciłem pierwszy. Odłożyłem torbę na podłogę przy łóżku i pierwsze, co postanowiłem zrobić, to przebrać się w wygodniejsze i mniej eleganckie rzeczy. Dobrze, że przy nim nie muszę aż tak dbać o to, co na sobie mam. Lubię się ładnie ubrać, uwielbiam ładnie wyglądać, ale takie idealnie dopasowane ubrania mają to do siebie, że na dłuższą metę nie są wygodne, i po całym dniu lubiłem założyć na ciało nieco luźniejsze rzeczy. Może wtedy nie miałem tak dobrze podkreślonej sylwetki, co nie każdemu mojemu poprzedniemu partnerowi się podobało, ale czułem się swobodniej.
W oczekiwaniu na mojego chłopaka zrobiłem sobie herbatę i zasiadłem do biurka, by odrobić zajęcia. W końcu, im wcześniej je zrobię, tym lepiej dla mnie, więcej czasu będę miał później dla siebie, i dla Haru, o ile on nie będzie miał nic ważnego do załatwienia. A już mogę stwierdzić, że na pewno będzie miał, bo w końcu obiad sam się nie zrobi, a ja nic nie potrafię, więc nawet się za niego nie zabiorę. Najlepsze, co mogę mu zaoferować, to kupić gotowe danie.
– Jestem – usłyszałem jego głos jakoś piętnaście minut po tym, jak zabrałem się za odrabianie zadań. – List wysłany. Za dwa dni pewnie przyjdzie odpowiedź – dodał, nachylając się do mnie, by mnie pocałować w policzek.
– Zatem pozostało nam tylko czekać – odpowiedziałem czując, jak żołądek delikatnie zaciska się ze stresu. Nie wiem, co bym wolał, czy żeby się zgodziła, czy wręcz przeciwnie. – Przygotować ci może herbaty? Tyle w kuchni potrafię zrobić – zaproponowałem, posyłając mu delikatny uśmiech.
<Wilczku? c:>