Od Haru CD Daisuke

czwartek, 6 listopada 2025

|
 Na dźwięk jego pytania od razu pokręciłem przecząco głową. Nie musiał mi niczego przygotowywać, doskonale poradzę sobie sam. Zresztą coś mi mówiło, że i tak będę musiał zająć się obiadem, bo jak widzę i czuję, nic jeszcze nie zostało zrobione. Wszystko więc, jak zwykle, spada na moje barki. Dobrze, że chociaż ja potrafię gotować, inaczej nie wiem, jak byśmy sobie poradzili. No, może jakoś byśmy się ratowali gotowymi daniami, ale czy to w ogóle można nazwać jedzeniem? Zdrowe na pewno nie są, to już inna para kaloszy.
- Nie ma takiej potrzeby, sam sobie z tym poradzę. Zresztą… coś czuję, że jesteś głodny. Ja zresztą też - Powiedziałem z lekkim uśmiechem, starając się, by zabrzmiało to łagodnie, prawie żartobliwie.
Mój panicz odwzajemnił uśmiech, nieco zawstydzony, jakby przyłapany na czymś niewłaściwym. Wiedziałem, że mam rację, był głodny, ale zapewne nie potrafił niczego przygotować albo po prostu nie wiedział, od czego zacząć. Cóż, najważniejsze, że już wróciłem. Teraz mogę zająć się wszystkim i zadbać o niego tak, jak należy.
- No dobrze, to na co masz ochotę? - Zapytałem, odwracając się w jego stronę. W głowie układałem już listę prostych, a jednocześnie smacznych potraw, które mógłbym przyrządzić, o ile składniki znajdą się w kuchni. Nie uśmiechało mi się wychodzić po zakupy, ale jeśli miałbym pójść razem z nim, to może nie byłoby tak źle.
- Zrób cokolwiek. Szczerze mówiąc, nie wiem nawet, co się tam znajduje - Odparł, wzruszając ramionami.
Kiwałem głową ze zrozumieniem i ruszyłem w stronę kuchni. Otworzyłem lodówkę, zaglądając po kolei do półek, jakbym prowadził małe śledztwo. Na szczęście coś tam jeszcze się znalazło, kilka warzyw, odrobina mięsa, trochę przypraw. Może uda się z tego wyczarować coś prostego, ale pożywnego.
W końcu to nie tylko o jedzenie chodziło, to był też sposób, by zatroszczyć się o niego.
Po wyjęciu wszystkich składników z lodówki przez chwilę zastanawiałem się, co właściwie mógłbym przygotować. Wzrok zatrzymał się na warzywach, kawałku mięsa i paczce ryżu. Niby nic szczególnego, ale wystarczająco, by zrobić z tego prostą potrawkę. Nie będzie to nic wyszukanego, ale dziś niestety musi się z tym pogodzić, w końcu nie mam pod ręką nic lepszego. Trudno, czasem trzeba zadowolić się tym, co jest.
Westchnąłem cicho, układając składniki na blacie. Warzywa wyglądały jeszcze całkiem przyzwoicie marchew, papryka, trochę cebuli, a w rogu znalazł się nawet ząbek czosnku, o którym zupełnie zapomniałem. Mięso również nadawało się do użycia, więc postanowiłem nie kombinować. Prosty obiad, ale przynajmniej będzie ciepły i domowy.
W końcu nie chodziło o to, żeby zaskakiwać wymyślnymi daniami. Chciałem tylko, żeby się najadł i żeby przez chwilę poczuł, że ktoś o niego dba.
- Może być potrawka z warzywami, mięsem i ryżem? - Zawołałem za kuchni na chwilę odrywając dłonie od krojonych warzyw, mając nadzieję, że to zje i nie będzie za bardzo kręcił noskiem, bo to i tak może bardzo mało zmienić.

<Paniczu? C:>

Etykiety