Od Haru CD Daisuke

niedziela, 9 listopada 2025

|
Nie wiem, czy ktoś faktycznie kręcił się przy mnie. Czasem miałem wrażenie, że coś się dzieje, że ktoś zbyt często pojawia się w moim otoczeniu, że za długo zatrzymuje spojrzenie. Ale czy powinienem mu o tym mówić? Sam nie wiem. Nie miałem pojęcia, jak zareagowałby na takie wyznanie. Czułem tylko, że jeśli się dowie, może to w nim obudzić zazdrość, a może nawet coś gorszego. Nie chciałem tego. Widziałem już, jak potrafi być zazdrosny, jak błysk w jego oczach zmienia się w twardy cień, gdy tylko wspomnę o kimś innym. Znałem go na tyle, by wiedzieć, że moje przeczucia nie są bezpodstawne.
- Ale czy to naprawdę ma znaczenie? Przecież jesteśmy razem. Czy to, że ktoś przy mnie chodzi, powinno być dla niego istotne? Czy potrzebuje tej wiedzy, żeby czuć się szczęśliwym? - Zapytałem go o to szczerze, bez złośliwości, z lekkim zdziwieniem, bo po co miałbym mu to tłumaczyć? Wierzyłem, że im mniej wie, tym spokojniej śpi. Czyż nie tak właśnie jest?
Spojrzał na mnie wtedy w sposób, który sprawił, że przeszedł mnie dreszcz. Jego twarz stężała, a w oczach pojawiło się coś niepokojącego coś, co trudno było nazwać. Czyżby moje słowa mimo wszystko go rozdrażniły? Nie powiedziałem przecież nic złego. A jednak czułem, że dotknąłem jakiejś delikatnej struny. Jeśli tak bardzo mu na tym zależy... może powinienem powiedzieć mu to, co chce usłyszeć. O ile tylko byłoby to prawdą.
- Jesteśmy razem, to prawda… - Powiedział cicho, spuszczając wzrok. - Ale boję się, że ktoś mógłby mi cię odebrać. Jesteś taki dobry, kochany, szczery we wszystkim co robisz. Jesteś wręcz naiwny i to mnie przeraża. Ktoś mógłby to zauważyć, wykorzystać, skrzywdzić cię… i spróbować mi cię odebrać. A tego bym nie zniósł. - W jego głosie zabrzmiała delikatna nuta lęku, ledwie słyszalna, ale prawdziwa.
Podszedł bliżej, powoli, jakby chciał skrócić nie tylko dystans między nami, ale też ten niewidzialny cień, który pojawił się między słowami. Usiadł na moich kolanach i przytulił się do mnie, wtulając głowę w moje ramię. Czułem jego bliskość, ciepło jego ciała, zapach skóry, znajomy rytm oddechu. Każdy jego ruch był miękki, delikatny, pełen tej kruchości, która zawsze budziła we mnie czułość. A jego uśmiech ten, który rozświetlał każdy mrok pojawił się znowu, jakby świat znów wrócił na swoje miejsce.
- No już, nie martw się - Powiedziałem spokojnie, gładząc go po włosach. - Nikt nie odbierze ci mnie. I ja też nikomu nie pozwolę cię stracić. Dopóki jesteśmy razem, nikt nie będzie ważniejszy od ciebie. - Musnąłem jego skroń ustami, a on przymknął oczy, jakby tym pocałunkiem mógł uciszyć wszystkie swoje lęki. Przez chwilę świat przestał istnieć, zostaliśmy tylko my i to ciepło między nami, które nie potrzebowało żadnych słów.
- Trzymaj proszę tych wszystkich ludzi na dystans, nie chcę aby się do ciebie zbliżali - Poprosił, patrząc mi prosto w oczy.
- Oczywiście, dla ciebie jestem w stanie zrobić wszystko - Zapewniłem, będąc w stanie zrobić wszystko aby tylko go uszczęśliwić.

<Paniczu? C:> 

Etykiety