Czy ja dziś w ogóle miałem coś, co musiałem przerobić? Na pewno coś było, ale czy chciało mi się od razu do tego zasiadać? Szczerze mówiąc, wcale nie. Po obiedzie marzyłem tylko o chwili spokoju. Chciałem posiedzieć, odetchnąć, pozwolić, by myśli same się uspokoiły. Nauka mogła poczekać, świat się przecież nie zawali, jeśli zrobię sobie małą przerwę.
- Coś tam mam do zrobienia, to pewne, ale mój mózg dziś wyraźnie mówi nie. Nie współpracuje. Odmawia posłuszeństwa. - Wyjaśniłem to pół żartem, pół serio, wstając z krzesła. Trzeba było jeszcze umyć naczynia, ogarnąć kuchnię po obiedzie. Ktoś to w końcu musi zrobić, a jak zwykle tym kimś jestem ja, zadowolony czy nie, obowiązki same się nie wykonają.
- W takim razie naprawdę powinieneś chwilę odpocząć - Powiedział spokojnym tonem. - To wcale nie jest głupi pomysł. Nabierz trochę sił, a potem usiądziesz do nauki. Jeśli coś ci nie pójdzie, pomogę ci. - Dopił napój, który został przygotowany do obiadu, i odstawił szklankę z cichym stuknięciem. W jego głosie nie było pośpiechu, raczej ciepłe zrozumienie. Przez moment pomyślałem, że może faktycznie lepiej po prostu odetchnąć, zanim znów rzucę się w wir nauki.
W końcu, jeśli nie odpocznę, nie będę miał siły myśleć, a to przecież może się przydać. Myślenie to dobry znak, nawet jeśli człowiek jest tak głupi jak ja.
- A ty co będziesz robił w tym czasie? - Zapytałem z ciekawością, kończąc myć naczynia. Odkładałem je ostrożnie na suszarkę, starając się nie obić ani nie uszkodzić żadnego talerza.
- Ja? Hm, to proste. Będę czytał książkę. Muszę w końcu skończyć tę o wilkołakach - Powiedział z uśmiechem. - Dzięki niej dowiem się o tobie zdecydowanie więcej, a na tym naprawdę mi zależy. - Jego uśmiech był ciepły i szczery. Tak bardzo się stara, żeby poznać moje wilcze ja. Nie pyta, choć mógłby. Zamiast tego sam szuka odpowiedzi, czyta i uczy się na własną rękę. To naprawdę miłe z jego strony.
Od początku wiedziałem, że trafił mi się ktoś, kto nie tylko mnie zrozumie, ale też zaakceptuje wszystkie moje wady, a trochę ich mam, zresztą jak każdy. On również ma swoje, ale ja je akceptuję i kocham go takiego, jakim jest. Całego.
- Może ci coś podpowiem? - Zaproponowałem po raz kolejny. Za każdym razem, gdy to mówię, on odpowiada, że nie trzeba. A mimo to pytam znowu, może tym razem zmieni zdanie? Może zapyta o coś, czego nie ma w książce? Na pewno są takie rzeczy… a może tylko mi się tak wydaje? Nie wiem. Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałem. Może powinienem? Kto wie.
-:Myślę, że nie ma takiej potrzeby. W książce mam wszystkie informacje, których potrzebuję. Odpowiedziała na wszystkie nurtujące mnie pytania, więc wszystko, co chciałem wiedzieć, już wiem. Oczywiście, są jeszcze rzeczy, których nie rozumiem, ale myślę, że i na nie znajdę tam odpowiedź. A jeśli nie, w ostateczności zapytam ciebie. Na tę chwilę jednak chciałbym sam dojść do tego, co i jak u ciebie działa - Wyjaśnił, siadając na łóżku i biorąc książkę do rąk.
- Jeśli tego chcesz - Odpowiedziałem spokojnie. Nie miałem nic przeciwko. Skoro chciał, niech czyta. Ja w tym czasie postanowiłem po prostu rozciągnąć się na łóżku, wyprostować kości i odpocząć chwilę przed nauką na dzień jutrzejszy.
<Paniczu? C:>