Jego słowa sprawiły, że serce zabiło mi szybciej. Przez chwilę naprawdę się zastanowiłem, czy powinienem oficjalnie przedstawić go mojej babci jako swojego chłopaka? Właściwie... dlaczego nie? To przecież najlepszy pomysł. Jesteśmy razem, nie wstydzę się naszego związku, a babcia na pewno się ucieszy. W końcu od zawsze wiedziała o mojej orientacji i nigdy nie miała z tym problemu. Wręcz przeciwnie, cieszyła się, że potrafię być sobą i że nie boję się tego, kim jestem.
Kiedyś interesowały mnie dziewczyny, nie będę temu zaprzeczać. Ale z czasem zrozumiałem, że potrafię kochać zarówno mężczyzn, jak i kobiety, że moje uczucia nie mają granic. Teraz jednak wybrałem jego. I jestem tego pewien jak nigdy dotąd. Wiem, że babcia będzie zaskoczona, gdy go zobaczy w końcu, bądźmy szczerzy, on wygląda jak ktoś nie z mojej ligi. A jednak jest przy mnie, trzyma mnie za rękę, patrzy w oczy w ten sposób, który sprawia, że cały świat cichnie.
- Naprawdę? Bardzo się cieszę, że mogę szczerze jej napisać, kim dla mnie jesteś - Przyznałem, nie przestając się uśmiechać. Mój ogon poruszał się wesoło, zdradzając emocje, choć trochę mnie to zawstydzało. Nie chciałem go pokazywać, ale skoro już chciał go zobaczyć… nie mogłem go dłużej ukrywać. Przy nim nie musiałem niczego udawać. On akceptował każdą moją część, nawet tę najbardziej nietypową.
Patrzył na mnie z tym swoim spokojnym, ciepłym uśmiechem, który zawsze topił mi serce.
- Musimy być szczerzy przed twoją babcią - Powiedział łagodnie. - Nie chcemy, żeby już na samym początku pomyślała, że coś przed nią ukrywamy. - Jego głos był spokojny, ale czułem w nim troskę i szczerość. Wiedziałem, że ma rację. Babcia zasługiwała na prawdę, zawsze była po mojej stronie, nawet wtedy, gdy świat wydawał się mnie nie rozumieć. Może właśnie dlatego chciałem, żeby poznała go nie tylko jako mojego chłopaka, ale też jako kogoś, kto naprawdę mnie kocha i sprawia, że jestem sobą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Mając chwilę spokoju, usiadłem przy biurku i powoli zacząłem pisać list do mojej babci. Słowa płynęły mi z serca, chciałem zawrzeć w nich wszystko, co czułem. Poprosiłem ją, by ugościła mnie i mojego partnera, i jeśli tylko będzie miała siłę, upiekła swoje najlepsze ciasto. To samo, które zawsze czekało na mnie, gdy wracałem do domu. Zapach tamtego wypieku zawsze kojarzył mi się z ciepłem, bezpieczeństwem i dzieciństwem.
Zapytałem też o jej zdrowie, jak robiłem to zawsze. Chciałem wiedzieć, jak się czuje, czy wszystko u niej w porządku. Najbardziej zależało mi na tym, by upewnić się, że naprawdę dobrze się czuje, nie chciałem przecież sprowadzać jej na głowę gości, gdyby miała gorszy dzień. To byłoby wbrew mojej naturze.
Kiedy skończyłem, uśmiechnąłem się lekko. Złożyłem kartkę, wsunąłem ją do koperty i starannie podpisałem. Czułem przyjemne ciepło, satysfakcję, że mogłem napisać do niej o kimś tak ważnym dla mnie. W końcu to pierwszy raz, kiedy w liście wspomniałem o moim paniczu o kimś, kogo naprawdę kochałem.
- Gotowe. Jutro wrzucę list do skrzynki - Powiedziałem z dumą, odwracając się do niego. - Mam nadzieję, że babcia nie będzie miała nic przeciwko, żebyśmy przyjechali. - Uśmiechnąłem się promiennie, ale od razu wyczułem delikatne napięcie, które od niego biło. Stresował się to było oczywiste. Nie wiedział, jak babcia na niego zareaguje, a ja chciałem rozwiać jego obawy. - Wiesz, że nie musisz się martwić? - Powiedziałem łagodnie. - Moja babcia to cudowna kobieta. Na pewno cię polubi.
Poruszyłem wesoło uszami, a mój ogon sam z siebie zaczął lekko merdać. Nie potrafiłem ukryć ekscytacji, myśl o spotkaniu z babcią i o tym, że przedstawię jej mojego ukochanego, wypełniała mnie radością, której nie dało się powstrzymać.
<Paniczu? C:>