Od Haru CD Daisuke

niedziela, 16 listopada 2025

|
 Pytanie o test kompletnie mnie zbiło z tropu, przecież przed chwilą rozmawialiśmy o wyjeździe do mojej babci, a on nagle zmienił temat. W sumie… to do niego bardzo podobne.
- Nie mam jeszcze oceny. Zajęcia z historii są dopiero jutro, więc wtedy pewnie wszystkiego się dowiem - Odpowiedziałem, czując, jak mój własny entuzjazm delikatnie opada.
Partner kiwnął głową i podszedł bliżej, wyciągając dłonie po list, który trzymałem. Patrzył na niego tak uważnie, jakby w każdej literze szukał ukrytego haczyka.
- Chcesz się upewnić, że cię nie oszukałem? - Zapytałem półżartem, choć w środku czułem lekkie ukłucie niepokoju.
- To nie tak… - Mruknął, nie odrywając wzroku od kartki. - Po prostu w to nie dowierzam. Wiem, kim jestem. I wiem, kim jesteś ty. Byłem pewien, że twoja babcia odmówi, że będzie się mnie bała albo… czuła do mnie niesmak. Jak wszyscy, którzy wiedzą. - Zdecydowanie za bardzo się przejmował. Mówiłem mu już tyle razy, że moja babcia nie ocenia ludzi. Ona jest kochana, dobra i widzi więcej, niż inni. Gdyby było inaczej, mnie też by odtrąciła. A przecież tego nie zrobiła, choć miała ku temu każdy powód. Zabiłem jej rodzinę. Naszą rodzinę. Zabiłem mamę, tatę, nawet brata. Za coś takiego powinna mnie nienawidzić, wyrzucić z domu, zapomnieć o moim istnieniu. A mimo to… wciąż mnie kocha. Wciąż jest dla mnie dobra. Jeśli potrafi wybaczyć mnie, czemu miałaby nie dać szansy jemu?
- A kim jestem ja? - Zapytałem cicho. - Mordercą, który odebrał rodzinę sobie i jej. Jak powinna na mnie patrzeć? Powinna mnie nienawidzić? Wydziedziczyć? Może i powinna… ale tego nie zrobiła. Kocha mnie, choć absolutnie na to nie zasługuję. - Patrzył na mnie z tym swoim przygaszonym, ale uważnym spojrzeniem. Chciałem, żeby zrozumiał. Nie po to, żeby się ze mną licytować na winy, ale żeby przestał siebie, umniejszać w całej tej sytuacji.
- Haru, to nie to samo - Odparł z westchnieniem. – To twoja babcia. Ona będzie cię kochać bez względu na wszystko. Babcie już takie są.
- Jak zdążyłem zauważyć… nie wszystkie - Powiedziałem ostrożnie.
Wiedziałem, że dotykam drażliwego tematu, ale słowa same wyrwały mi się z ust. Jego babcia taka nie była. I to była prawda, której żadne milczenie nie zmieni.
- Nie musisz mi przypominać, jaka jest moja babcia - Mruknął, oddając mi list. Złożyłem go starannie i odłożyłem na szafkę nocną.
- Nie chodzi o to, żeby ci to wypominać - Wyjaśniłem spokojniej. - Ale porównując ją do mojej… to naprawdę spora różnica. - Pociągnąłem go delikatnie do siebie i posadziłem na swoich kolanach. Owinąłem ramiona wokół jego talii, chcąc po prostu poczuć, że jest tu, blisko, bezpieczny. - Kocham cię - Szepnąłem w jego ucho, tuląc go mocno do siebie. Czułem, jak jego ciało powoli się rozluźnia, a napięcie z ramion uchodzi, jakby wreszcie pozwolił sobie uwierzyć, że nie musi walczyć z moją babcią, bo ona już go zaakceptowała, zanim jeszcze go poznała.

<Paniczu? C:>

Etykiety