Od Haru CD Daisuke

czwartek, 13 listopada 2025

|
 Patrzyłem na niego przez chwilę w milczeniu analizując każdy jego ruch, nawet ten najmniejszy, najprzyjemniejszy dla oka.
- Panie władzo? - Powtórzyłem z lekkim uśmiechem, a po plecach przeszedł mi dreszcz. Te słowa zabrzmiały tak dobrze, tak niebezpiecznie i zarazem znajomo, że przez chwilę zabrakło mi tchu. Tak, mógł do mnie tak mówić, to zdecydowanie mi odpowiadało.
Gdyby nie rozsądek, może już w tej chwili bym go objął, skosztował, zatrzymał przy sobie, o ile oczywiście by tego chciał. Nigdy nie potrafiłbym zmusić go do niczego, co nie byłoby zgodne z jego wolą.
- Podoba mi się to, co do mnie mówisz - Przyznałem w końcu, ukazując rząd pięknych białych ostrych zębów. - Zawsze marzyłem, aby zostać detektywem. Może kiedyś naprawdę mi się uda. - Westchnąłem, obserwując każdy jego ruch.
- Wiem, że ci się podoba i wiem, że w przyszłości zostaniesz detektywem. Jestem tego pewien - Odparł spokojnie, jakby odczytywał moje myśli. - W końcu wiem, co mówić, żebyś był mój
Jego ton był łagodny, ale niosło się w nim coś, co sprawiło, że serce zaczęło mi bić szybciej. Nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo go kochałem. Jak bardzo wystarczył jeden jego uśmiech, jedno spojrzenie, bym zapomniał o całym świecie.
- Myślę, że i bez tego byłbym cały twój - Szepnąłem, odwracając się od niego, by ukryć rumieniec.
Podszedłem do zlewu. Ciepła woda popłynęła po moich dłoniach, a ja zająłem się zmywaniem naczyń, próbując uspokoić rozkołatane serce. Co jak co, ale obowiązki to obowiązki, nie można ich ignorować, nawet jeśli w powietrzu unosi się napięcie, które można by niemal dotknąć.
Za plecami usłyszałem jego kroki. Powolne, pewne, nieśpieszne. Wiedziałem, że się zbliża, jeszcze zanim jego dłoń delikatnie spoczęła na moim ramieniu.
- Może jednak zostaw to na później - Powiedział cicho. - Nie wszystko trzeba robić od razu. Zamarłem, czując, jak świat zwalnia.
Odwróciłem głowę w jego stronę unosząc jedną brew ku górze. A on przypadkiem nie miał zjeść jajecznicy? Chyba nie ma zamiaru jej nie zjeść prawa? 
- A ty, przepraszam bardzo, nie miałeś przypadkiem zjeść jajecznicy? - Zapytałem, unosząc jedną brew ku górze. - Chyba nie zamierzasz jej zmarnować, prawda?
- Oczywiście, że nie zamierzam - Odparł spokojnie, z tym swoim charakterystycznym półuśmiechem. - Jest pyszna i zjem ją z przyjemnością… ale najpierw poświęcę uwagę tobie. - Zamruczał te słowa tak nisko, że aż przeszedł mnie dreszcz. Zbliżył się o krok, chwytając za koszulę, pociągnął delikatnie, ale stanowczo, aż nasze twarze znalazły się tuż obok siebie.
Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, jego usta dotknęły moich, ciepłe, pewne, namiętne. 
Myślałem, że potrwa dłużej. Ale on odsunął się niemal natychmiast, spokojnie, jakby nic się nie stało i wrócił do swojego miejsca przy stole.
- To już. Możesz wrócić do sprzątania - Stwierdził z udawaną powagą, sięgając po widelec.
- Jesteś okrutny. Naprawdę okrutny - Mruknąłem, wracając do zlewu.
Zanurzyłem dłonie w ciepłej wodzie, starając się nie uśmiechać zbyt szeroko. Choć nie chciałem się przyznać, ten jego mały teatrzyk, działał na mnie bardziej pobudzająco, niż bym chciał przed nim przyznać.

<Paniczu? C:>

Etykiety