Od Haru CD Daisuke

wtorek, 11 listopada 2025

|
 A więc wszystko jasne, muszę grzecznie siedzieć na lekcjach i się uczyć. Fenomenalnie. Właśnie o tym marzyłem. Uczyć się, uczyć bez końca, tylko po to, by kimś, zostać w przyszłości. On ma rację, powinienem odpuścić sobie te ucieczki i w końcu skupić się na szkole. Bez tego naprawdę trudno będzie mi sobie poradzić w życiu. A przecież to ważne, by moja przyszłość była dobra, stabilna, taka… jak trzeba. Dzięki temu może kiedyś coś osiągnę. Przynajmniej tak mi się dotąd wydaje.
- Dobrze, w takim razie zostanę jutro na zajęciach, tak jak sobie tego życzysz - Powiedziałem cicho, godząc się z jego pomysłem.
Skupiłem wzrok na jajkach leżących przede mną. W końcu miałem przygotować jajecznicę dla mojego panicza. Posiłek prosty, wręcz banalny, ale wystarczający, by go uszczęśliwić, a przynajmniej on tak twierdził. A ja mu wierzyłem. Bo czemu miałbym nie wierzyć? W końcu to on najlepiej wie, co jest dla niego najlepsze… prawda?
- Bardzo dobrze. Nie możesz omijać zajęć w szkole, wiesz przecież doskonale, że masz jeszcze tylko pół roku. Twoje oceny zawsze mogą się poprawić… albo wręcz przeciwnie pogorszyć, jeśli nie będziesz uważał. A właśnie, jak to u ciebie wygląda? Jakie są twoje oceny? Dobre, średnie, a może marne? Chciałbym wiedzieć, żeby w razie czego ci pomóc, bo wiesz wystarczy tylko słowo, a ja ci we wszystkim pomogę. - Odpowiedział z troską, której chyba było aż za dużo.
Za bardzo przejmował się moimi wynikami. Przecież naprawdę były dobre, może nie idealne, może nie takie jak jego, ale wystarczające. Tylko ta nieszczęsna historia, gdyby ją poprawić wszystko wyglądałoby znacznie lepiej… ale i z nią sobie poradzę. Zwłaszcza z jego pomocą. Nie musi się o nic martwić, nie o to.
- Spokojnie, moje oceny są dobre. W sumie, oprócz historii, nie idzie mi wcale tak źle - Wyjaśniłem, zerkając na niego kątem oka. Widziałem dokładnie, co robi. Bezczelnie mnie drażnił, złośnik jeden. A potem i tak udaje, że nic się nie stało. Tak być nie może. Zdecydowanie nie. Nie pozwolę mu się w to bawić.
Uchwyciłem jego nogę uśmiechając się do niego zadziornie.
- Bardzo proszę, nie rób tak, to doprowadza mnie do szału, tym bardziej że nic później z tego nie wychodzi - Odparłem, odsuwając się od niego.
- Wybacz, lubię cię drażnić - Uśmiechał się złośliwie. - Wracając do tematu. Bardzo cieszą mnie twoje dobre oceny. Pamiętaj tylko, że w razie czego zawsze służę pomocą - Odpowiedział spokojnie, przesuwając nogę w górę, jakby od niechcenia, choć doskonale wiedział, co robi, miał przestać, a gdy tylko puściłem jego nogę, znów zaczął grać w tę grę.
- Proszę, posiłek gotowy. Życzę smacznego - Powiedziałem, podając mu talerz i chwytając za szklankę z gorącym napojem.
- A ty? Nie będziesz jadł? - Zapytał, wpatrując się we mnie z lekkim zdziwieniem.
- Nie, nie jestem głodny. Odpuszczę sobie jedzenie, herbata mi wystarczy - Oparłem, upijając łyk ciepłego napoju. - Ale ty niczym się nie przejmuj, jedz życzę ci smacznego - Dodałem, biorąc kolejny łyk gorącego napoju.

<Paniczu? C:>

Etykiety