Zdecydowanie bardziej niż na nauce, wolałbym skupić się na nim. Na jego obecności, na ciepłym spojrzeniu, które zawsze potrafiło wytrącić mnie z rozmyśleń. Nauka może przecież poczekać, prawda?
- A może zamiast się uczyć, zrobimy coś przyjemniejszego? - Zaproponowałem z lekko figlarnym uśmiechem, próbując rozluźnić atmosferę.
Mój panicz uniósł brew i od razu sprzedał mi pstryczka w nos, po czym pokręcił głową z udawaną dezaprobatą.
- Nie masz na to czasu ani głowy. Pamiętasz, co miałeś robić? Nauka. To jest teraz dla ciebie najważniejsze - Powiedział stanowczo, wstając z moich kolan i odchodząc na drugi koniec pokoju.
Zostałem sam, przy biurku, wpatrując się w stos notatek. Ciężko westchnąłem, czując lekkie ukłucie rozczarowania. Nie podobało mi się to, ale co mogłem zrobić? Nie miałem zamiaru się sprzeciwiać. Wiedziałem, że ma rację, choć rozum szeptało coś zupełnie innego.
- Nie znasz się na zabawie… a mogło być tak przyjemnie - Mruknąłem z przekornym uśmiechem, sięgając po książki, które powinienem był czytać już dawno temu.
Litery rozlewały mi się przed oczami, a myśli wciąż uciekały w jego stronę. Mimo to obiecałem sobie, że się skupię, bo przecież tego chciał. A ja jestem grzeczny wilczkiem robiąc co trzeba.
Skupiony na nauce, odruchowo stukałem palcami o blat stołu. Z każdą minutą czułem, jak coraz trudniej mi się skupić. Nauka potrafi być ciekawa, owszem, ale nie wtedy, gdy w głowie kłębi się milion innych myśli, które uparcie nie chcą dać spokoju.
- I jak ci idzie z nauką? - Usłyszałem znajomy głos, który od razu wyrwał mnie z zamyślenia. - Coś już wiesz? W czymś mam ci pomóc? - Podniosłem wzrok, od razu czując, jak znikają wszystkie rozproszone myśli. Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się lekko.
- Nie, nie trzeba - Odpowiedziałem spokojnie. - Z tego, co widzę, nic nie mam zadane. Po prostu poczytam sobie to i owo, żeby przygotować się na jutro. Nie będziesz musiał mi tym razem w niczym pomagać. - Uśmiechnąłem się cieplej, starając się, by zabrzmiało to lekko i pewnie, choć w środku wcale nie miałem ochoty siedzieć nad książkami. Chciałem spędzać czas z nim, blisko i przyjemnie, jaka szkoda że mi na to nie pozwala.
- Rozumiem. Gdybyś jednak czegoś potrzebował, daj mi znać - Powiedział spokojnie, z tą charakterystyczną troską w głosie, której nie potrafiłem zignorować.
Kiwnąłem tylko głową. Skoro tak chciał dam mu znać, jeśli będzie trzeba. Choć w duchu wcale nie planowałem o nic prosić. Wiedziałem, że poradzę sobie sam… a przynajmniej tak próbowałem siebie przekonać.
Aż do wieczora siedziałem przy biurku, udając, że się uczę. Przynajmniej tak mi się zdawało, nie byłem pewien, czy cokolwiek z tego, co przeczytałem, naprawdę zostało mi w głowie..
- Jestem głodny. Jak ci idzie nauka? - Zapytał, przerywając ciszę i od razu wyrywając mnie z zamyślenia.
Spojrzałem na niego znad książki i wzruszyłem ramionami.
- Kiepsko. Nic mi nie wchodzi do głowy. Poza tym jutro i tak nie mam żadnego sprawdzianu, więc nie muszę się aż tak przejmować. - Podniosłem się z krzesła, przeciągając się leniwie.
- To na co masz ochotę? - Zapytałem, zerkając na niego kątem oka.
<Paniczu? C:>