Więc miałem rację. Ktoś się przy nim kręcił... w końcu, to było aż za dziwne, by nikt się nim nie interesował. Był za dobry, za miły, za przystojny, by nikogo nie interesować swoją osobą. Muszę rozejrzeć się, kto to taki. I czy nasz związek jest zagrożony. Co ja gadam, na pewno jest zagrożony. Skoro może wybrać kogoś, z kim może być bez ukrywania się, kto na niego zasługuje, kogo bez wstydu może przedstawić swojej babci. Ja i on... jedno do drugiego nie pasuje, i to widać aż za dobrze.
Oparłem głowę na jego klatce piersiowej, nic już nie mówiąc. Potrzebowałem teraz tego cichego zapewnienia, że wszystko jest dobrze, chociaż już wiedziałem, że wcale tak nie jest. Świadomość, że ktoś się interesuje jego osobą powodowała, że żołądek ściskał się ze stresu. Nigdy nie miałem takiego problemu. Może dlatego, że nigdy nie byłem w żadnym bardziej poważnym związku. I też na nikim nie zależało mi tak, jak na nim. Czułem, że w tej chwili, gdyby to chciał ze mną zerwać, ciężko bym to zniósł, mimo, że jeszcze niedawno miał to być związek oparty tylko i wyłącznie na przyjemności, jak każdy inny. A teraz? Teraz... nie wyobrażam sobie bez niego życia.
– Tylko ty masz dla mnie jakiekolwiek znaczenie – dodał po chwili, po czym ponieważ kolejny pocałował mnie w czoło. Czy powie to samo za rok, kiedy będziemy rozdzieleni? Czy zerwie ze mną po kilku tygodniach rozłąki, znajdując sobie kogoś bliżej? – Nie myśl tyle nad tym. Nie ma po co. Będziesz się tylko zadręczał, a to nie służy twojemu zdrowiu. Jak za dużo myślisz tu, pieniędzy brwiami, pojawia ci się taka specyficzna zmarszczka.
– Jaka zmarszczka? Ja nie mam żadnych zmarszczek, jestem piękny i młody – burknąłem, pusząc policzki.
– Najpiękniejszy i cały mój – przyznał, tuląc mnie mocno do siebie.
– Cały twój i tylko twój – powtórzyłem, siadając okrakiem na jego kolanach. – Oddaję ci się cały, i w zamian chcę tego samego – dodałem, kładąc swoje chłodne dłonie na jego policzkach.
– Ależ już mnie masz. Uzależniłem się od ciebie, jestem podatny na każdy twój dotyk – zapewnił mnie, uśmiechając się do mnie ładnie, szarmancko, zachęcająco, jak to tylko on potrafił. Trochę mnie to uspokoiło... trochę. Muszę jednak poznać swoją konkurencję.
Zbliżyłem się do niego, a następnie połączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku, który zaraz odwzajemnił. Właśnie tego mi było potrzeba. Poczucia, że wszystko jest w porządku, że tylko na mnie mu zależy. Odsunąłem się od niego dopiero po chwili, kiedy już brakowało mi powietrza.
– Skupmy się na twojej nauce – poprosiłem, uśmiechając się delikatnie, bawiąc się jego uszkami, które były teraz doskonale widoczne dla moich oczu.
<Wilczku? c:>