Od Daisuke CD Haru

niedziela, 9 listopada 2025

|
 Podczas, kiedy Haru się relaksował, ja skupiłem się na książce. Lubiłem sam, na własną rękę się uczyć, znajdować odpowiedzi, dlatego pytanie kogoś należało do moich ostateczności. A na razie cały czas się uczyłem, jego, jego reakcji, zachowań... jak chociażby te uszy, i ogon, które pojawiają się poza pełnią. No, teraz już wiedziałem, że to dzięki temu, że się tak ekscytuje, a ostatnio się potrafi ekscytować z byle powodu. Przecież to były błahostki. To, że świetnie zda sprawdzian, to jego zasługa. Albo go, że się zgodziłem na ten wyjazd... przecież mu na tym zależy. Oczywistym jest to, że prędzej czy później bym się zgodził, by sprawić mu tę drobną przyjemność. Co z tego wyjdzie dalej, to już tylko zależy od jego babci. No i jeszcze ta reakcja na pochwalenie jego posiłku; skoro był dobry, bo się postarał, to oczywiste będzie to, że go pochwalę. Naturalna kolej rzeczy. 
Czytałem, dopóki nie zauważyłem, że mój chłopak podniósł się z łóżka, by zabrać się za naukę. Nie mogłem skupiać się już tylko na czytaniu. Muszę być teraz gotów, by w każdej chwili mu pomóc. Znaczy się, w sumie to nie muszę, ale chcę. On o mnie dba, w każdym znaczeniu tego słowa. Też muszę dać coś od siebie, chociażby przy pomaganiu z nauką. Nie było to dla mnie takie złe. Wczoraj się sprawdził świetnie; słuchał mnie, pytał, kiedy czegoś nie rozumiał, zapisywał wszystko... pytanie, jak to by wyglądało z innymi przedmiotami. Mam nadzieję, że dalej będzie tak samo pojętnym uczniem. 
– Na pewno nie potrzebujesz pomocy? – zapytałem, gotów poświęcić dla niego w tej chwili wszystko. 
– Jeszcze nie wiem, nawet nie zacząłem – odpowiedział rozbawiony, siadając przy swoim biurku. – Ale dziękuję, że proponujesz. Nie każdy by chciał mi pomóc – dodał, machając swoim ogonem. I teraz jeszcze mu ogon się pokazał...? Przecież ja naprawdę nic nie robię. Cieszę się z jego sukcesów, daję mu swoje wsparcie, no i oferuję pomoc. Z czego się tu ekscytować? 
– Ty dbasz o mnie, ja dbam o ciebie. Proste – odpowiedziałem, wzruszając ramionami. Użyłem tonu spokojnego, a on co? Jeszcze bardziej się podekscytował. Jeżeli zacznę dawać odpowiedzi spokojnie, stonowane, w końcu się uspokoi. I tego się będę trzymać. 
– Niby proste, ale też takie niezwykłe... Jesteś niezwykły – wyszczerzył się do mnie, patrząc na mnie tym swojm rozczulonym spojrzeniem, jakbym zrobił niewiadomo co. 
– Zachowuję się całkowicie normalnie. Niepotrzebnie aż tak to wyolbrzymiasz. Pewnie nie jedna osoba tak chciałaby wokół ciebie się zakręcić. Może nawet już próbuje to robić – odparłem, wstając od biurka, by przygotować sobie kolejną herbatę. 

<Wilczku? c:>

Etykiety