Od Daisuke CD Haru

sobota, 29 listopada 2025

|
 Obiecałem, że zrobię to, na co on będzie miał ochotę. A skoro on ma w tej chwili ochotę na przytulanie się, to będzie ryljoi przytulanie. Bez słowa wtuliłem się w jego ciało, zarzucając ręce na jego kark. A Haru, bez problemu chwycił mnie w swoje ramiona i zaniósł nas do łóżka, na którym bez problemu nas położył. Jaki on jest silny... To tak właściwie trochę przerażające. Chwyci mnie raz nieco mocniej i coś czuję, że połamałby mnie z pewnością. 
– Kocham cię – wyszeptał, gładząc moje plecy. 
– Wychodzi na to, że ja ciebie też – odpowiedziałem, przymykając oczy. Jego bliskość, ciepło, zapach... tylko tego do szczęścia mi brakowało. 

Dni mijały i nim się zorientowałem, już jutro mieliśmy wyruszać do jego babci. W tym celu mieliśmy skorzystać z teleportu, który nas podrzuci w rejony jego domu. Załatwiłem już wszystko, co miałem do załatwienia; miałem kupione czekoladki z orzechami, załatwiłem wino, słodkie, lekkie, wszystko ładnie zapakowałem... i zacząłem się martwić. Czy aby na pewno to dobry pomysł. Czy jego babcia mnie na pewno polubi. Czy może mnie nie wywali, nie przeklnie, nie będzie wypominać, że sprowadzam jej wnuka na złą drogę... tyle złych rzeczy się może wydarzyć. 
Z drugiej strony, Haru był podekscytowany. Im bliżej dnia wyjazdu, tym bardziej się cieszył i nie mógł doczekać. No tak, on w końcu wracał do domu, do swojej babci, do rodziny, którą kochał i która to kochała jego. To ja tam będę jak intruz. 
– I gotowe – powiedział zadowolony wieczorem, kiedy kończył się pakować. On miał jedną małą torbę. A ja? Ledwo zmieściłem się w dużą torbę i przez chwilę zastanawiałem się, czy się nie przerzucić do walizki, ale w końcu zrezygnowałem, no bo to byłaby przesada. 
A może by nie była...? 
– Wystarczy ci taka malutka torba? – spytałem, zaskoczony jego wyborem. 
– No... tak. Zresztą, i tak na miejscu mam mnóstwo swoich rzeczy – wyjaśnił, co w sumie było logiczne. 
– No tak – mruknąłem, nerwowo bawiąc się palcami i skubiąc skórki przy paznokciach. Coś czułem, że w nocy nie będę spał z tego stresu. A jak zasnę, to będę lunatykować, no chyba, że Haru będzie mnie naprawdę mocno przez sen przytulał. 
– Wszystko w porządku? Znów się zaczynasz stresować? – spytał, od razu zauważając, że coś jest nie tak. 
– Może trochę. Wiele się jutro może wydarzyć, i to w przeciągu kilku minut. Może mnie polubić, może mnie nie polubić, może mnie nawet do swojego domu nie wpuścić... – zacząłem wymieniać wszystkie możliwości, stresując się coraz bardziej. Zależało mi w końcu na tym, by dobrze wypaść przed jego babcią, by mnie polubiła i zaakceptowała. A ja nie mam najłatwiejszego charakteru, by tak po prostu mnie zaakceptować. 

<Wilczku? c:>

Etykiety