Od Daisuke CD Haru

wtorek, 25 listopada 2025

|
 Jak dla mnie mój chłopak za bardzo skupia się na mnie. W końcu, to nie mnie burczało w brzuchu, tylko jemu. Jestem przyzwyczajony do jedzenia niewielkich ilości posiłków, jadłem jeden przez cały dzień i ten jeden posiłek mi wystarczał. Było mi powtarzane, że ludzie zawsze jedzą za dużo, bo chcą, a nie bo potrzebują. Dlatego ja muszę unikać tej pułapki. Obiecałem Haru, że będę jeść więcej... no i jem. Czasem, nie w każdy dzień, to zależało od mojego nastroju, a teraz jestem przejęty tym wyjazdem, i nie w głowie mi jedzenie. 
Jak jednak mam go przekonać? On uważa swoje, i będzie swoje uważał. Ja... ja tylko mogę ciężko wzdychać i od czasu do czasu się zgadzać na jego małe fanaberie. A jeżeli ma się głodzić, bo ja nie chcę jeść, no to coś tam sobie zjem. Tylko żebym się nie przejadł, nie przytył... nie przed wyjazdem. Chciałbym dobrze wypaść w oczach jego babci. Swoją drogą, trochę także jestem podekscytowany faktem, że zobaczę, jak mieszka. Że zobaczę kawałek jego świata, będę miał szansę posmakować jego rutyny. Też bym chciał pokazać mu swój dom... Cóż, może do tej głównej rezydencji nigdy nie będę w stanie go zaprosić. Ale do tej letniej, z dala od miejskiego zgiełku i pazurów mojej babki...? Myślę, że by mu się spodobało, w lesie, nad jeziorem... może byśmy spędzili trochę czasu w lecie? O ile nie będzie zajęty pracą. No nic, zobaczymy, na razie to ja jadę do niego. 
Po kilkunastu minutach w końcu skończyłem się pakować. Jeszcze tylko oczywiście drobne upominki... No ale to w swoim czasie. 
Jako, że Haru się skupił całkowicie na swoim posiłku, a może raczej na naszym, i zostałem tu trochę sam ze sobą. Niby nic nowego, powinienem być przyzwyczajony do samotności, tak w końcu przeżyłem połowę swojego życia. A jednak, odkąd zacząłem żyć z Haru, powoli zapominałem, jak to jest być samotnym. Byłem sam tylko w szkole, i jak czekałem na jego powrót do pokoju, więc to nie jakoś bardzo duża część mojego dnia. Zdecydowanie więcej czasu spędzam z nim niż bez niego... i to mi się podoba. Dobrze mi tak z nim. 
- I gotowe – usłyszałem za kilkanaście kolejnych minut jego głos. Podniosłem wzrok znad książki i ujrzałem, jak idzie z dwoma talerzami pełnymi jedzenia. 
- Chciałem tylko trochę – odpowiedziałem, delikatnie marszcząc brwi. Zdecydowanie za dużo mi nałożył, jak już coś, to powinien sobie nałożyć więcej, to on jest wilkołakiem, który cały czas rośnie, tak? Ja pewnie i tak już za wiele nie urosnę, moja mama za wysoka nie była, a skoro się wdaję w nią, to i ja będę niestety niziołkiem. 
- No i masz, tylko trochę – stwierdził, podchodząc do mnie i podając mi posiłek. - Proste, dobre, zdrowe... jedz, smacznego – uśmiechnął się łagodnie, a następnie mnie pocałował w czoło. - Musisz się przyzwyczajać, bo mojej babci nie będziesz mógł odmówić. 
- Jak to nie będę mógł odmówić? - zapytałem, nie rozumiejąc, o co mu chodzi. W końcu, jak nie będę głodny, to chyba mnie nie zmusi do jedzenia... prawda?

<Wilczku? C:>

Etykiety