Od Daisuke CD Haru

sobota, 22 listopada 2025

|
 Na jego słowa pokiwałem powoli głową, już sobie wszystko tam powolutku ustalając. Słodkości nie jedli, więc nie dość, że kupować Haru trochę więcej takich właśnie słodkości na co dzień, to i jego babci musiałem przywieźć coś bardzo dobrego. Tylko... co? Jest tyle słodkości do wyboru...trufle w czekoladzie, orzechy, owoce... chociaż, ja tak za owocami w czekoladzie nie przepadałem, chociaż jest kilka wspaniałych połączeń, jak na przykład czekolada i pomarańcza. Nie każdy jednak lubi pewne smaki, a z tak małą pulą skąd mam wiedzieć, co kupić jego babci?A może... klasyk jakiś? Cholera, tyle do wyboru... 
No i wino, słodkie i lekkie, zatem czerwone odpada. Białe są lżejsze, więc na pewno podaruję jej białe. I do tego wymyślę jakieś słodkości... tak, coś na pewno jej sprawię mały prezent. Bo tak wypada, nie wolno przyjeżdżać z pustymi rękami, to trochę niekulturalne. Poza tym, może gdzieś tam odrobinkę chciałem się wkupić w jej łaski, pokazać się od tej dobrej strony... chciałbym, żeby mnie zaakceptowała. 
- Zatem tobie też muszę więcej słodyczy kupować, skoro tak mało ich jedliście – zdecydowałem, patrząc gdzieś przed siebie. Wiele rzeczy będę musiał zrobić, by pokazać im to, czego oni nie mieli szansy zobaczyć. 
- Nie trzeba, wystarczysz mi ty, jesteś wystarczająco słodki – odpowiedział, po czym mnie pocałował w policzek. Głupek. Od razu wiedział, co zrobić, by mi trochę serce zmiękło.
- Lepiej się skup na swojej nauce. Masz zostać detektywem, pamiętasz? - odpowiedziałem, poprawiając jego włosy, tak mięciutkie i milutkie w dotyku... zaczął korzystać z moich kosmetyków. I bardzo dobrze, tego właśnie od niego chciałem, by zaczął o siebie dbać. 
- Nie martw się o mnie. Idzie mi świetnie, i zamierzam być świetnym detektywem. A z twoją pomocą... wiem, że byłbym najlepszy – odpowiedział, chociaż na sekundę nie spuszczając ze mnie wzroku. 
-  No już się tak nie zapędzaj. Przed tobą długa droga, trochę też żmudna... ale ja w ciebie wierzę – powiedziałem, uśmiechając się lekko. Jego plany są ambitne i wiem, że jeżeli się uprze, to mu się uda. A jak będzie miał problem, to ja mu z nim pomogę. 
- A co ty byś chciał robić w przyszłości? - spytał, jak zwykle mocno mnie do siebie tuląc. 
- Ja muszę utrzymać rodzinny biznes i także go rozszerzyć na ludzki świat – odpowiedziałem trochę tak machinalnie. Do tego przez cały czas w końcu byłem przygotowywany, no i to mam zrobić, tak? Trochę słabo, by teraz cała ta nauka poszła w las. 
- Nie, co musisz. Ale co ty byś chciał, co sprawiłoby, że byłbyś szczęśliwy – odpowiedział, na co się zastanowiłem trochę bardziej. Co bym chciał? Nie wiem. 
- Na dobry początek wystarczyłoby mi, gdyby babka nie próbowała mnie zabić – powiedziałem półżartem, półserio. - Nie mam pojęcia, wiesz? Nigdy... nigdy o tym nie myślałem. Nie wiem. Na razie chciałbym być z tobą, to wszystko – wzruszyłem ramionami, nie za bardzo tym przejęty. 

<Wilczku? C:>

Etykiety