Od Daisuke CD Haru

środa, 12 listopada 2025

|
Jego rezygnacja z jedzenia trochę mnie zmartwiła. Czy to znaczyło, że ja przesadziłem? Że nie powinienem jeść? W końcu, gdyby to była pora jedzenia, to i Haru by coś na ząb wrzucił. Spojrzałem trochę niepewnie na pysznie pachnącą jajecznicę, podsmażoną idealnie, z kapką mleka i świeżą bułką obok, i jakoś tak... sam nie wiem. Poczułem, że może nie zasługuję na ten posiłek? Trochę już dzisiaj zjadłem. Ale też z drugiej strony, został on przygotowany. A skoro został on przygotowany, to nie może zostać zmarnowany. 
– W porządku? Trochę przygasłeś – zauważył trafnie, muskając dłonią mój policzek.
– Tak się zacząłem zastanawiać, czy sobie powinienem pozwolić na posiłek. Czy może to nie będzie dla mojego organizmu za dużo – wyjaśniłem, siląc się na delikatny, uspokajający uśmiech. 
– Znowu zaczynasz mieć te dziwne myśli? – spytał, już zaczynają się martwić. – Jeżeli jesteś głodny, to znak, że pora coś zjeść. I tego się trzymajmy. A teraz jesteś głodny, więc jesz kolację – stwierdził, mówiąc to tonem nieznaczącym sprzeciwu. 
– Obyś tylko miał rację, że mi to na zdrowie wyjdzie – powiedziałem cicho, niepewnie, biorąc widelec z pierwszą porcją do buzi, i na wszystkie kręgi magii, jakież to dobre było. Niby zwykła, prosta jajecznica, a jakbym nic nigdy lepszego na świecie nie jadł. 
– Wyjdzie, wyjdzie. Potrzebujesz zdrowej relacji z jedzeniem – stwierdził, całując mnie w nos. – Rozejrzę się po szafkach i zrobię listę zakupów, by później dwadzieścia razy nie chodzić. Ale wpierw pozmywam.
– Bardzo dobry pomysł – pochwaliłem go, znów go trochę tak drażniąc nogą. Oj, ale się mu to nie spodobało. Zaraz zmniejszył dystans między nami, kładąc dłonie na blacie tak, bym był uwięziony pomiędzy jego ramionami. Jeszcze chwila, i całkowicie straci nad sobą kontrolę... może nawet tego chciałem? Ale to wpierw chciałbym zjeść. Przepyszna jajecznica, szkoda, żeby się zmarnowała. 
– Dzisiaj bardzo chcesz mnie rozsierdzić – odpowiedział, używając tego swojego niskiego tonu głosu. Aż mi ciarki przebiegły po plecach. 
– Ależ skąd, Haru. Tak po prostu jakoś... przypadkiem zahaczyłem. Teraz się przecież skupiam na zjedzeniu przepysznego posiłku, żebym był wiesz, silny i zdrowy. Sam tego chcesz, prawda? – spytałem, uśmiechając się niewinnie. Przecież ja nic złego nie robię. Siedzę, dotrzymuję mu towarzystwa, i jem przepyszną kolację. 
– Prosisz o kłopoty – udał groźnego, kładąc jedną ze swoich dłoni na moim udzie. 
– Ja? Ależ skąd, panie władzo. Nie śmiałbym zawracać panu głowę – odpowiedziałem, posyłając mu jak najbardziej niewinne spojrzenie, na jakie tylko było mnie stać.

<Piesku? c:> 

Etykiety