Martwił mnie trochę fakt, że niczdho się nie nauczył. A jak się go jutro o coś spytają? Jak wpadnie w tarapaty? A może powinienem się mu oddać, miło spędzić czas? Może wtedy miałby bardziej jasny umysł? Byłby bardziej chętny na naukę? No ale z drugiej strony... obiecałem mu nagrodę. Jak to by wyglądało, jakbym był na każde jego skinienie? Co to byłaby za nagroda? Nagrody musi wyczekiwać. Bylebym tylko go nie stracił przez to... Poprawiłem jego włosy, przyglądając się mu przez chwilę. Jak go stracę... nie wiem, co zrobię.
– Chyba bym chciał coś słodkiego. Może naleśniki? Takie małe, i puchate – powiedziałem po chwili, bawiąc się jego kosmykami. – Ale... nie wiem, czy takie słodkie o tej porze to dobry pomysł. No i też dużo do roboty. Może zwykłe kanapki to dobry pomysł. Albo jajecznica... o, jajecznica. Zjadłbym jajecznicę – stwierdziłem po chwili, bawiąc się jego uszkami.
– Jeśli byś chciał naleśniki, mogę zrobić dla ciebie naleśniki – stwierdził, oplatając mnie dłonią w pasie, by mnie do siebie przytulić. Coś w tym prostym geście było... rozczulającego. Takie zwykłe, proste, a jakie piękne i przyjemne.
– Naleśniki może jutro. Dzisiaj mi jak najbardziej wystarczy jajecznica – zdecydowałem, chwytając za jego dłoń, by pociągnąć go lekko w stronę kuchni. Cóż mogłem poradzić, byłem głodny. A skoro i tak mu nic nie wchodziło do głowy, to równie dobrze może zrobić nam coś do jedzenia. A ja przygotuję nam herbatę. Chociaż bym bardzo chciał, więcej zrobić nie potrafię. Może jeszcze pozmywać naczynia, ale tego nie lubiłem. Po co mam sprzątać, skoro od tego mam ludzi? Znaczy, normalnie mam, a tu niestety jestem głównie skazany na siebie. No i Haru, on prędzej posprząta niż ja.
– Niech ci zatem będzie – stwierdził, po czym pocałował mnie w policzek. – Jutro poczekać na ciebie przed szkołą? – spytał, na co pokręciłem głową. Jutro w końcu idziemy na zakupy... Ale to dobrze, że będzie mi towarzyszył. To nawet lepiej, że będzie obok mnie ktoś taki doświadczony w gotowaniu, będzie wiedział, jakie składniki dobrać, by coś z tego wyszło.
– Bardziej to ja będę czekać na ciebie... ale tak, spotkajmy się przed szkołą. Ja w tym czasie spędzę ten czas w bibliotece – odpowiedziałem, siadając na blacie, obok kuchenki, by mu tak trochę przeszkadzać przy robieniu jajecznicy. Sprawiało mi to przyjemność, kiedy on gotował, a ja siedziałem obok, trącając nogą jego łydkę. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, lubię po prostu przypominać o swojej obecności, nie chcę przecież mu niemożliwiać gotowania.
– To trochę czasu... Nie wolisz, bym się urwał z ostatniej lekcji? – zapytał, na co pokręciłem głową. Chcę jutro trochę mu się poprzyglądać z daleka, zobaczyć, kto taki wokół niego się kręci. Muszę zobaczyć, jaką mam konkurencję. Czy mam się o kogo obawiać... co ja gadam, oczywiście, że mam się o kogo obawiać. Może i wyglądowo jestem najpiękniejszy, ale zdecydowanie przegrywam, jak chodzi o charakter i pochodzenie, bo pod tym względem w ogóle do niego nie pasuję.
– Wolę, żebyś w miarę dobrze skończył szkołę i zaczął pracę jako strażnik, byś później mógł pracować w świecie ludzi jako detektyw. Przez czterdzieści pięć minut nic mi się nie stanie – odpowiedziałem spokojnie, a następnie ucałowałem jego policzek.
<Wilczku? c:>