Na jego słowa uniosłem tylko brew z niedowierzaniem. Chciał zabrzmieć tajemniczo, może nieco strasznie, ale mnie to ruszyło, bo czemu by miało? Gdybym był człowiekiem, na tamtym świecie, może bym się lekko przestraszył. Może. Ale tak? Wiem, czym jest, wiem, co potrafi, bo albo mi to mówi, albo sam sobie doczytałem, i dalej się w sumie dokształcam w jego rasie. W końcu, dobrze jest wiedzieć, z kim się spotykam, zwłaszcza, że przecież zaraz będę się spotykał z jego rodziną. Znaczy, to jeszcze jest pod znakiem zapytania, ale ja nie mam żadnego powodu, by się nie zgodzić, tylko pytanie, co by powiedziała jego babcia. Jeszcze będę z nim musiał o tym pogadać, a na ten moment... cóż, mamy ważniejsze rzeczy. Może jak zacznie łapać więcej dobrych ocen, nauczyciele będę mu się łaskawiej przyglądać, i będzie miał trochę lżej.
- No tak. Wielki zły wilk potrafi dostrzec więcej niż taki zwykły szary człowiek jak ja – westchnąłem głośno, niby przejęty, a następnie upiłem łyk herbaty z pomarańczą i imbirem. Przepyszna. Musi mi częściej taką na wieczór robić, zdecydowanie.
- Wiesz, jak to jest, muszę wyczaić z daleka swoją ofiarę – wyszczerzył się, a jego zęby, specjalnie lub mimowolnie, miały zmieniony kształt, na bardziej drapieżny. Zamiast mnie to jednak przerazić, spodobało mi się to. Może i jestem trochę dziwny, ale on to akceptuje. A ja akceptuję jego, w całości. Może poza tymi włosami, powinien bardziej o nie dbać, bym mógł z przyjemnością bawić się jego kosmykami, kiedy spędzamy leniwie wieczór.
- W moim przypadku to ci nie pomogło. To ja „wyczaiłem” ciebie, czyż nie? - przypomniałem mu, uśmiechając się do niego figlarnie.
- I w ten sposób zwykły szary człowiek przechytrzył wielkiego złego wilka – nachylił się do mnie i ucałował mnie w policzek.
- Trochę ci zazdroszczę takich zmysłów wyostrzonych, wiesz? Widzisz więcej, słyszysz więcej, dostrzegasz więcej... możesz przeżywać życie bardziej – powiedziałem już nieco bardziej poważnie, patrząc na mojego chłopaka.
- Nie ma czego zazdrościć. Czasem to jest nawet trochę bardziej... przeszkadzające niż pomagające. I irytujące, kiedy się na przykład słyszy każdą najmniejszą pierdołę. Ale podoba mi się bardzo to, że mogę widzieć bicie twojego serca, kiedy jesteś obok – podlizał mi się, na co lekko się uśmiechnąłem. Brzmiało to trochę tandetnie, ale wyjątkowo tego wieczora mi się ona podobała.
- Właśnie. Ja muszę dobrze głowę ułożyć, by coś takiego słyszeć – odpowiedziałem cicho, opierając głowę o jego ramię. - Magia oferuje nam tyle wspaniałości, zmienia nasze ciała, wyostrza zmysły, a ja... cóż, nie dostałem nic takiego. Odebrać mi moje moce i idealnie się wtopię w ludzi – odpowiedziałem cicho, wpatrując się w swoje odbicie w lustrze.
<Wilczku? C:>