Na co ja miałem ochotę...? Sam nie wiem. Na coś ciepłego, to pewne. Na szczęście mój Miki na pewno przygotuje mi coś przepysznego, niezależnie od tego, co my tam mamy w zanadrzu. No, chyba, że nasze jedyne zapasy to garść jagód i suchy chleb, to nie było najlepsze, no ale jakoś to przeżyłem i mam nadzieję, że zarówno w najbliższej i najdalszej przyszłości nie będę musiał przechodzić przez to ponownie.
- Cokolwiek byś mi nie przygotował, ja będę zachwycony – odpowiedziałem, szeroko się do niego uśmiechając.
- No dobrze. Zaraz zobaczymy, co tutaj mamy – powiedział, zabierając się za gotowanie. Nie przeszkadzałem mu. Niech robi to, na co i jak ma ochotę.
Ja zabrałem się za rozpakowywanie rzeczy, które to nam się mogą przydać; naczynia, ręczniki, piżamy, środki do umycia się... a jak się nam uda, i pozwolą nam tu zostać, to wtedy będziemy mogli rozpakować się całkowicie. I może nawet jakoś urządzić to miejsce? Było tu tak trochę... smutno. Surowo. Brakowało tu czegoś takiego... cóż, naszego. Coś, co by po wejściu tutaj powiedziałoby, że to miejsce jest zamieszkane przez nas. Może jakiś kolor? Te białe ściany i szare zasłony są takie... cóż, nijakie. I półki puste. Nawet pościel wydaje się jakaś taka, nie zachęcająca się do położenia się. I brak jakichkolwiek ozdób na ścianie. Jeśli mógłbym tu zostać... jak byśmy mogli tu zostać, zaraz zadbałbym o to miejsce. Zrobił mały remont. Przyozdobił je z Mikim po naszemu. Na razie jednak wszystko jest pod znakiem zapytania.
Nie chcąc, by ktoś nas podglądał, bo przecież ci mieszkańcy tak się strasznie na mnie patrzą, wstałem, by zasunąć zasłonki. Miałem to szczęście, że zauważyłem jak tutejszy przywódca wioski, czy tam burmistrz, czy jak go tam zwą, kierował się z jakimś wysokim, młodo wyglądającym mężczyzną o zielonych oczach i blond włosach kierowali się do domu tego pierwszego. Intensywnie nad czymś rozmawiali. Swoją drogą... ten facet jakiś taki... a może tylko mi się po prostu wydaje?
Zasunąłem jedne zasłony, drugie, zapaliłem świeczki i czekałem cierpliwie, aż mój chłopak skończy gotować. I tak sobie pomyślałem, że może bym przygotował coś do picia? Tak, myślę, że picie do obiadokolacji może się nam przydać.
- Pięknie pachnie – powiedziałem zadowolony do mojego chłopaka, a kiedy go mijałem, pocałowałem go w policzek.
- Przesadzasz troszkę – odpowiedział cicho, troszkę zarumieniony, zawstydzony... przeuroczy. A dzięki temu, że zasunąłem zasłony, ten widok był tylko mój.
- Nie przesadzam, mój nos działa jak najlepiej – odpowiedziałem, szczerząc się do niego szeroko.
<Owieczko? C:>