Biorąc głęboki wdech, wziąłem się w garść. Co jak co, ale musiałem w końcu przestać się zamartwiać, przede mną była randka życia, a ja nie mogłem pozwolić, by nerwy wszystko zepsuły. Otworzyłem przed nim drzwi i z lekkim ukłonem zaprosiłem do środka, zakładając na usta ciepły uśmiech. Chciałem zrobić to, o czym sam sobie obiecałem, uszczęśliwić go i zadbać o nasze wspólne samopoczucie.
Restauracja była naprawdę piękna. Zbyt piękna jak na mnie. Wszystko błyszczało, pachniało drogimi perfumami i elegancją, a ja czułem się jak ktoś, kto przypadkiem wszedł w cudze życie. Może mój strój pasował do wystroju wnętrza, może wyglądałem dziś odpowiednio, ale w głębi duszy wiedziałem, że to nie moje miejsce. I to wcale mi nie pomagało.
~ Będzie dobrze, Haru. Nie przejmuj się. Nie dramatyzuj. Myśl tylko o nim. ~ Powtarzałem sobie w myślach, starając się skupić na Daisuke, który właśnie rozmawiał z kelnerem pokazującym nam stolik.
- Zapraszam - Usłyszałem głos kelnera, gdy wskazał nam miejsce przy oknie. Otrząsnąłem się z zamyślenia i ruszyłem za Daisuke, modląc się w duchu, żeby nie zrobić z siebie pośmiewiska. Jeszcze tego by brakowało, zawstydzić go przed tymi wszystkimi eleganckimi ludźmi.
- Nie stresuj się tak - Upomniał mnie łagodnie Daisuke, podając mi menu. - Po prostu wybierz coś, co ci się spodoba. - Poprosił, chwytając delikatnie moją dłoń.
- Przepraszam - Wymamrotałem, czując, jak policzki zaczynają mnie piec ze wstydu. Wiedziałem, że nie powinienem się tak zachowywać, ale moje ciało jakby nie chciało mnie słuchać.
Postanowiłem jednak posłuchać jego rady. Otworzyłem kartę dań i próbowałem skupić się na słowach, które przed chwilą wypowiedział.
~ Nie myśl o głupotach, Haru - Skupiłem się na tym, co miałem dziś zjeść, w końcu to też część naszego wieczoru. Jak radził mój panicz, postanowiłem spróbować wszystkiego: czegoś z owoców morza, które zawsze wydawały mi się zbyt wyszukane, oraz czegoś bardziej mięsnego, co przypominało mi domowe smaki, w których czułem się bezpieczniej.
Powoli zaczynałem się uspokajać. Spojrzałem na Daisuke, który uśmiechał się do mnie z tą charakterystyczną, spokojną pewnością siebie. W jego oczach było coś, co mówiło:
"Nie musisz być kimś innym. Wystarczy, że jesteś sobą"
I może właśnie wtedy po raz pierwszy tego wieczoru naprawdę uwierzyłem, że będzie dobrze.
Jedzenie tutaj było naprawdę pyszne. Tak jak mówił Daisuke, nie wszystko przypadło mi do gustu, nie wszystkie smaki były przyjemne, ale to nic. Próbowałem wszystkiego z ciekawością, jakbym odkrywał zupełnie nowy świat. Niektóre potrawy zaskakiwały mnie swoją delikatnością, inne miały w sobie coś dziwnie egzotycznego, czego nie potrafiłem nazwać, ale mimo to budziły we mnie zachwyt.
Najważniejsze było to, że naprawdę starałem się i że on to widział. Czułem, jak jego wzrok co chwilę zatrzymuje się na mnie, jakby z cichą dumą obserwował każdy mój kolejny kęs. To dodawało mi odwagi.
- Ten obiad jest naprawdę bardzo dobry - Powiedziałem z uśmiechem, odkładając sztućce na moment. - Jestem szczerze zdziwiony, jak dobre mogą być owoce morza. Nie wszystkie mi podeszły, ale większość... większość naprawdę mi smakuje. - Przyznałem, oblizując swoje wargi.
<Paniczu? C:>