Od Soreya CD Mikleo

piątek, 10 października 2025

|
 Na jego słowa uśmiechnąłem się z zakłopotaniem, czując się jakoś tak dziwnie, kiedy mnie on komplementował. Zwłaszcza ktoś taki, jak on, tak piękny, idealny, cudowny mówi mi, że wyglądam lepiej. No przecież jak ja przy jego osobie mogę wyglądać lepiej? To nie jest możliwe. On zawsze będzie tym najpiękniejszym. Nie zdziwiłbym się ani trochę, gdyby się tu okazał najpiękniejszy w wiosce. Muszę uważać i uważnie obserwować, czy nikt się nim nie interesuje. Nie będziemy mogli za bardzo pokazać, że jesteśmy razem, i ja to rozumiem. Też nie przepadam za obściskującymi się ludźmi na ulicy. Co i innego takie delikatne czułości, subtelne, w odpowiednich momentach, one były jak najbardziej w porządku. Ale wpychanie sobie języka do gardła? To było za dużo, nawet jak dla mnie, a ja wiele rzeczy jestem w stanie zaakceptować. 
- Przy tobie się nie da wyglądać lepiej – odpowiedziałem z zakłopotaniem, drapiąc się po karku. - Jesteś najcudowniejszy tutaj. Nie wiem, co musiałbym zrobić, by wyglądać lepiej od ciebie. 
- Nie poznałeś jeszcze nikogo, a już twierdzisz, że wyglądam najlepiej? - spytał rozbawiony, poprawiając z czułością moje włosy. Nie do końca wiem po co, w końcu i tak zaraz wrócą do swojego dawnego stanu, 
- Oczywiście. Skoro jesteś najpiękniejszy na świecie, to i oczywiście najpiękniejszy we wiosce – wyszczerzyłem się głupio, co wywołało w nim rozbawienie, ale i zawstydzenie. On jest taki piękny, kiedy się rumieni... to taki rzadki widok. A jaki piękny. Mógłbym się na niego patrzeć cały czas. 
- Głupi jesteś – burknął, spuszczając wzrok. 
- Głupi. I twój. Dokładnie tak, jak chciałeś – odparłem, by zaraz pocałować go w czubek nosa. - To co, idziemy na ten spacer? Póki jest jasno, i ciepło, i miło – zaproponowałem, uśmiechając się łagodnie. Może niekoniecznie chciałem się rozglądać po ludziach, ale po okolicy? Po okolicy to ja zawsze z chęcią się rozejrzę, fauna tutaj niby się wydaje znajoma, ale też taka nie do końca. To miejsce było trochę dziwne, nigdy tu nie byłem, a było tak jakby znajomo, ciepło. To ma tworzyć taką atmosferę? Odpowiadają za to jakieś rośliny, zaklęcie? Czy po prostu to od ludzi mieszkających  tutaj biła taka energia? Nie byłem w stanie jednoznacznie stwierdzić. 
- No chodźmy, później się rozgościmy i rozpakujemy – zdecydował, chwytając moją dłoń. Ciekawe, czy będzie chciał dalej ją trzymać, jak już opuścimy domek, czy ją puści, by przypadkiem nikt nie nabrał podejrzeń? Dla mnie trzymanie się za rękę nie jest takie obnoszące się bardzo, no ale dla niego już może być, a nie chcę, by się przy mnie czuł źle. 
- Piękni przodem – powiedziałem szarmancko i uniosłem jego dłoń, by ucałować jej wierzch. 

<Owieczko? C:>

Etykiety