To naprawdę mnie zaskoczyło, jego babcia kazała go zabić? A może nie od razu zabić, ale nastraszyć albo skrzywdzić? To było dziwne, bardzo dziwne, i zupełnie niezrozumiałe dla mnie. Coś tu było nie tak, zdecydowanie nie tak, jak być powinno.
Wszystko to wydawało się zbyt dziwne, żebym mógł to pojąć swoim małym i, jak sądzę, dość głupiutkim umysłem. Skoro on sam tego nie rozumiał, to jak ja miałem to zrozumieć? Zdecydowanie coś tu było nie w porządku.
- To chyba niemożliwe, żeby twoja babcia chciała, żeby cię skrzywdzili. Chyba nie jest taką osobą, prawda? - Zapytałem. Naprawdę nie mogłem w to uwierzyć. Wiedziałem już, że jego babka była potworem, ale aż takim? To chyba niemożliwe... prawda?
Mój partner spojrzał na mnie i w tym spojrzeniu było wszystko zmieszanie, niepewność i coś jeszcze, jakby spodziewał się takich czynów po własnej babce. To było przerażające: najbliższa osoba, ktoś, komu ufało się bez słowa i jednak wyobrażenie, że mogłaby zrobić coś takiego, pojawiło się nagle i bez ostrzeżenia.
Nie potrafiłem tego pojąć. Nie tak to miało wyglądać. Jego babka nigdy nie powinna się tak zachowywać. To przecież jej jedyny wnuk, jedyna osoba, która kiedyś przejmie to wszystko. A jednak w mojej wyobraźni kiełkowała też inna, równie okrutna możliwość: może coś zrobiła i boi się, że on to odkryje. Wtedy stałby się jej największym problemem. Może dlatego próbowała go uciszyć. A może to była pewnego rodzaju próba test, żeby sprawdzić, jak poradzi sobie, kiedy ktoś będzie próbował go skrzywdzić.
Myśli krążyły w moim umyśle natarczywie uderzając z każdej strony. Po co o tym teraz myśleć? I dlaczego serce bije mi szybciej na samą myśl? Mój umysł, ten sam, który kiedyś chciał zostać detektywem, nie potrafił usiedzieć w miejscu. Zaczął pracować na najwyższych obrotach: motywy, możliwości, luki w opowieści. Co pasuje do obrazu babci? Co wyklucza? Kto jeszcze mógłby mieć motyw?
Patrzyłem na niego i widziałem, jak coś w nim pęka, nie krzyk, nie łzy, raczej milczenie, które waży więcej niż słowa. W tej ciszy postanowiłem, że nie mogę biernie przyglądać się, jak ta historia rozpada się na kawałki. Jeśli to był plan, jeśli ktoś rzeczywiście próbował go skrzywdzić, musieliśmy dowiedzieć się prawdy.
- To nie może być prawda - Wyszeptałem w końcu. - Twoja babcia… nie wygląda na kogoś zdolnego do czegoś takiego. Z drugiej jednak strony słyszałem wszystko co do ciebie mówiła, i to w ogóle mi się nie podobało, nie traktowała cię poważnie a to naprawdę przykre - Zauważyłem, składałam sobie w głowie obraz jego babci, która wysyła morderców na swojego własnego wnuka. Jeśli to ona, to naprawdę jest potworem.
Mój partner westchnął ciężko, dalej przeglądając papiery, które znalazł na biurku. Szukał jakiegokolwiek tropu, ale nic nie znalazł, jedynie zapach alkoholu, stęchlizny i brudu, jakby ludzie nie myli się od kilku dni. Nikogo więcej tu nie było, w tej ponurej miejscówce byliśmy sami. Albo uciekli, albo się schowali. Jeśli jednak rzeczywiście mają coś wspólnego z babką, może uciekli, żeby nie spotkać jej gniewu. Skoro próbowała zabić własnego wnuka, kto wie, może też zleciła zabicie tych, którzy nie wykonali zleconego przez nią zadania? W tej chwili wydaje mi się że wszystko jest możliwe.
<Paniczu? C:>