Od Haru CD Daisuke

środa, 22 października 2025

|
 Westchnąłem cicho pod nosem, gdy jego słowa w końcu do mnie dotarły. Miał rację, przecież mieliśmy umowę. Miałem wziąć się w garść, nie przynosić wstydu i nie pakować w kłopoty. Wiedziałem, że to może mi pomóc w przyszłości, a przy okazji ułatwi nam spotkania po szkole. Gdybym znów coś przeskrobał, mogłoby to wszystko tylko skomplikować. W końcu nie zawsze „koza” musi odbyć się tego samego dnia. Kto wie, może następnym razem przypadłaby akurat wtedy, gdy planowalibyśmy jakieś wyjście?
- Jeśli naprawdę chcę zostać dobrym detektywem, to chyba wypadałoby zacząć od podstaw - Mruknąłem bardziej do siebie niż do niego. - Chodzić do szkoły, nie sprawiać kłopotów… albo przynajmniej nie więcej, niż już i tak sprawiam. - Przypomniałem sobie naszą wcześniejszą rozmowę. Miał wtedy rację. Nauka może i nie była moją ulubioną częścią dnia, ale coś mi mówiło, że bez niej daleko nie zajdę. Jeśli naprawdę chcę pracować w policji, w straży… a może kiedyś zostać detektywem, muszę się postarać. Nie wiem dokładnie, jak to wygląda u ludzi, ale wiem jedno, chciałbym pomagać innym. Odkrywać tajemnice, rozwiązywać zagadki, z którymi inni sobie nie radzą. Mam przeczucie, że w tym właśnie byłbym dobry.
- No proszę, w sumie nie spodziewałem się tego po tobie. Naprawdę bardzo mnie zaskakujesz, i to pozytywnie. Kim jesteś i co zrobiłeś z moim Haru? - Ewidentnie sobie ze mnie żartował, ale czy mnie to zaskakiwało? Nie robił tego zbyt często, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Lubiłem żartować z nim, a jeszcze bardziej podobało mi się, kiedy to on żartował z różnych spraw. To było całkiem przyjemne.
- Chyba to dobre jedzenie i randka pomogły mi w końcu użyć mózgu, który jak widać posiadam - Zaśmiałem się, wstając z łóżka, by podejść do mojego panicza.
Daisuke od razu odwrócił się w moją stronę, jakby czuł, że się zbliżam, trzymając w dłoni mocno ręcznik.
- A ty? Co byś chciał? - Zapytał, unosząc jedną brew i wyczekując mojej odpowiedzi, którą raczej doskonale znał, a mimo to chciał ją usłyszeć.
- Tak sobie myślę, że może byśmy skorzystali z tego, że już jesteś bez ubrań? - Zacząłem z lekkim uśmiechem.
- I co byśmy wtedy zrobili? - Zapytał, udając trochę głupiego, ale to zdecydowanie bardzo mi się podobało.
Co byśmy wtedy zrobili? To bardzo dobre pytanie takie, na które oboje prawdopodobnie znamy odpowiedź. Czułem, że on chciał, żebym to powiedział. Jakby prowokował mnie do tego, jakby chciał się trochę podroczyć. I może właśnie o to chodziło. Lubiłem tę grę. Lubiłem tę pikantność, ten subtelny flirt, który nadawał naszemu związkowi inny wymiar.
Bo to nie był zwykły związek.
On był naprawdę wyjątkowy piękny, mądry, pewny siebie. Miał w sobie coś, co trudno było opisać, coś, co przyciągało i nie pozwalało oderwać wzroku. Bogaty owszem, ale to najmniej się liczyło. Najważniejsze było to, że był mój. Że pozwolił mi siebie kochać. Bo właśnie tego pragnąłem najbardziej.
- A jak sądzisz, co miałem w głowie? - Zapytałem, z czarującym uśmiechem, czekając na słowa które chciałem aby popłyneły z jego ust, chcąc wiedzieć czy chce tego samego co ja. 

<Paniczu? C:>

Etykiety