Szczerze mówiąc, nie zależało mi aż tak bardzo na tej koszuli. Miałem jeszcze kilka innych, może niekoniecznie lepszych w jego oczach, ale dla mnie wystarczająco ładnych. I chyba tylko to się liczy.
- Nie przejmuj się tym, naprawdę - Powiedziałem spokojnie. - Mam jeszcze inne. Poza tym zawsze można ją wyprać i wyprasować. To żaden problem. - Naprawdę się tym nie przejmowałem. W końcu to tylko koszula, prawda?
- Można, jasne - Odparł po chwili. - Ale nie wiem, czy to mimo wszystko dobry pomysł. Szkoda mi jej, była naprawdę ładna. - A on znowu się przejmuje. Tym, czym nie trzeba. To przecież tylko kawałek materiału, nie powód do zmartwień. A jednak w jego głosie było coś, co sprawiało, że zaczynałem się zastanawiać, czy naprawdę chodziło tylko o koszulę.
Może chodziło o pieniądze? Może myślał, że była droga, że niepotrzebnie ją zniszczył, że… no właśnie, nie wiem, co jeszcze mogło go tak bardzo martwić. To przecież tylko kawałek materiału, nic poza tym.
- Spokojnie, droga nie była - Zwróciłem się do niego, chcąc, żeby się uspokoił, żeby przestał się przejmować zwykłą koszulą. Jak będzie trzeba, kupię nową. Zarobię tu i tak, więc to żaden problem.
- Nie chodzi o pieniądze - Odparł po chwili. - Chodzi o to, że jest bardzo ładna. Szczerze mówiąc, wolałbym zobaczyć cię w niej na randce. - To jedno zdanie ułożyło mi wszystko w głowie.
- Rozumiem - Powiedziałem spokojnie. - Oczywiście, jest ładna, ale myślę, że ta, którą mam schowaną na specjalne okazje, spodoba ci się jeszcze bardziej. Podobna, choć lepiej pasuje do moich oczu. - Miałem nadzieję, że tym razem przestanie się upierać. Że po prostu pozwoli mi ją założyć.
- A mogę ją zobaczyć? - Zapytał cicho, a w jego oczach błysnęło coś pomiędzy ciekawością a nadzieją.
Znałem ten błysk, pojawiał się zawsze, gdy próbował odgadnąć, co kryje się za moimi słowami. Lubił mieć kontrolę, wiedzieć wcześniej, przewidywać. Ale tym razem nie mogłem mu na to pozwolić.
Uśmiechnąłem się tylko i pokręciłem głową.
Niech się trochę pomęczy. Niech poczeka.
Niepewność to w końcu najlepszy początek niespodzianki. A ja zdecydowanie chcę aby był zaskoczony.
- Myślę, że nie mogę - Odpowiedziałem, uśmiechając się do niego tajemniczo.
- Co? A to niby dlaczego? - Zmarszczył brwi, nie rozumiejąc dlaczego mam przed nim jakiegoś rodzaju tajemnicę.
Zastanawiałem się jeszcze przez chwilę, czy nie podrażnić go trochę bardziej. W końcu to była całkiem przyjemna zabawa widzieć, jak reaguje, jak w jego oczach pojawia się to iskierkowe napięcie. Ale mimo wszystko nie chciałem przesadzić. Coś podpowiadało mi, że jeśli przekroczę granicę, może się to skończyć źle.
- Wiesz… chciałbym cię jutro zaskoczyć - Powiedziałem po chwili, starając się, by mój ton zabrzmiał lekko, choć serce biło szybciej. - Może nie będę wyglądał tak cudownie jak ty, ale mimo wszystko chciałbym wyglądać dobrze. Chciałbym, żebyś był zadowolony z tego, co zobaczysz. - Podałem mu koszulę, którą mimo jego oporu miał dziś założyć. W jego spojrzeniu mignęło coś między rozbawieniem a zaskoczeniem, ale tym razem nie protestował. - Kocham cię - Dodałem, składając na jego czule czuły pocałunek.
<Paniczu? C:>