Moje myśli błądziły w różnych kierunkach, nie potrafiąc znaleźć... nic. Rozumiem, że poniekąd może mnie nienawidzić, jestem owocem związku, którego nie akceptowała, miałem w sobie geny kobiety, której tylko z jej znanych powodów nie cierpiała. Często się nie zgadzaliśmy, nie chcę grać w jej grę w udawanie idealnego, w szukanie sobie narzeczonej do perfekcyjnej rodzinki. Często miałem wrażenie, że nie dawała mi do końca rozwijać mojej smykałki do wynalazców. Nigdy jednak nie dałbym zrobić jej krzywdy. Przecież... przyjęła mnie, zaopiekowała się mną mimo, że nie musiała. Jak mógłbym chcieć ją skrzywdzić?
Czy ten cały młodzieńczy bunt i chęć życia po swojemu wyczerpał jej cierpliwość?
A może to miało chodzić o coś innego? Może to miał być jakiś test umiejętności? Albo próbowała złamać wszelkie moje zasady moralne? Bym stał się bezwzględny? W sumie... jeśli tak, to się jej udało. Jestem gotów do zabijania, by albo ochronić siebie, albo najbliższych.
– Chodźmy. Nic tu po nas – powiedział spokojnie Haru, kładąc dłoń na moim ramieniu.
– Chyba... Chyba masz rację – odpowiedziałem cicho, chowając jedyny dowód, jaki posiadałem, w kieszeni spodni.
– Hej, rozgryziemy to – wyszeptał, a ja sam nie wiem, czy powiedział to tylko dlatego, by mnie pocieszyć, czy była to jakaś cicha obietnica, niemożliwa do zrealizowania. Jak mamy to rozgryźć...? Znam ją najlepiej i pomimo tego, nie mam pojęcia, co nią mogło kierować.
Nie odpowiedziałem nic. W milczeniu odwróciłem się do drzwi, chcąc... sam nie wiem, co chciałem. Dowiedzieć się prawdy? A może się jej obawiałem? Czy ja teraz mogę się czuć bezpiecznie? Przede wszystkim muszę pozbyć się kolczyka z HEUSC. Dla mnie on intak nie działa, został wyłączony, ale lokalizator dalej działał. Wcześniej mi to nie przeszkadzało, w końcu jakby coś się stało, zawsze pomoc w moją stronę byłaby wysłana. Ale teraz... nie czułem się z tym bezpiecznie. Skoro raz była zamieszana w moje porwanie... skąd nie wiem, czy nie spróbuje raz jeszcze.
Od razu po powrocie do pokoju wyjąłem kolczyk z ucha i schowałem go do szuflady. Odłożyłem także nóż i siadając na łóżku, wyciągnąłem kartkę. Co było na innych, spalonych stronach? Powinienem z nią i tym porozmawiać? Powiedzieć jej, co znalazłem, czekać na jej reakcję? A może trzymać to wszystko dla siebie, szukać poszlak w jej otoczeniu? Czy dam radę przy niej zachować się tak, jak zawsze?
Zaraz poczułem, jak Haru zajmuje miejsce obok mnie, a następnie niepewnie objął ramieniem. W odpowiedzi równie niepewnie oparłem głowę o jego klatkę piersiową, wpatrując się tępo w swoje dłonie.
– Chyba musiałem być naprawdę beznadziejnym wnukiem, skoro zleciła taką akcję – powiedziałem w końcu gorzko, odstawiając kartkę papieru na szafkę.
<Wilczku? c:>