Od Daisuke CD Haru

niedziela, 5 października 2025

|
 Ta pustka była dziwna. Niepokojąca. Może... Ich wcale nie ma? Może się przestraszyli, i opuścili to miejsce? A to wszystko mi się wydawało? To wcale nie byłoby takie złe rozwiązanie, byłoby to wręcz idealne. Ja nie musiałbym ich zabijać, Haru nie byłby na nic narażony, a oni by przeżyli. 
O ile naprawdę ich nie było. 
– Jeżeli ich nie znajdziemy w tej zatęchłej spelunie, chyba możemy zgodnie stwierdzić, do poszli po rozum do głowy – odpowiedziałem, uważając na każdy swój krok. Musiałem zachować się cicho, bo chociaż niczego nie wyczuwałem, nie mogłem z góry zakładać, że ich tu nie ma. 
– Chyba? – spytał, zerkając na mnie z niepewnością. 
– Mogli zmienić miejsce, ale... gdzie by to mogło być? To nie jest bardzo duży las, należy w końcu w całości do akademii. Gorzej, jak przenieśli się do miasta... Ciężko mi stwierdzić, co mogli zrobić. Czego chcą. Jeżeli ich nie będzie, możemy przeszukać tamto miejsce. Może da nam jakieś odpowiedzi – mówiłem spokojnie, cicho, zachowując zimną krew. Byłem zdeterminowany, by ich zniszczyć. 
– Sensowny plan – przyznał krótko, a po tym między nami znów zapanowało milczenie. 
Nie wyczuliśmy nic, aż dotarliśmy do tej nieszczęsnej chatki. Ani żadnej energii, ani żadnego zapachu... zniknęli? Niedaleko zauważyłem świeżo rozkopaną ziemię, pewnie miejsce pochówku tamtego faceta. Miło, że go nie zostawili na pastwę zwierząt, albo po prostu do rozkładu. Chociaż... gdyby go zostawili, mógłbym przejrzeć jego wspomnienia. Nie pomyślałem. Chciałem go tylko zabić, by nie skrzywdził mnie, i Haru. Muszę myśleć dalej, szybciej. Mam nauczkę na przyszłość. 
– Pomyśleć, że już zacząłem zapominać, jak tu śmierdzi – mruknąłem, ostrożnie wchodząc do środka. Poczułem, że po wizycie tutaj znów będę musiał wziąć porządną kąpiel, a te ubrania jeszcze wrzucić do prania. 
– A co ja mam powiedzieć? – mruknął niezadowolony, marszcząc nos. – Wybyli jakiś czas temu. 
– Czyli się spieszyli. To dobrze. Może coś przeoczyli. Pospieszmy się, nie chciałbym tu być dłużej, niż to konieczne – poprosiłem, zabierając się za szukanie. 
Było tutaj mnóstwo śmieci. Trudno było mi stwierdzić, czy to oni, czy to już było? A może jedno wymieszane z drugim? Mnóstwo butelek po alkoholu, mnóstwo szkła... i nadpalone papiery. Uklęknąłem przy nich, starając się znaleźć coś przydatnego. I, o dziwo, udało mi się. Coś się niedopaliło. Wyglądało to jak... część mojego planu zajęć? Umiejscowienie pokoju? 
– Nie rozumiem – powiedziałem cicho, wpatrując się w tak dobrze mi znany charakter pisma. 
– Co się stało? – spytał Haru, podchodząc do mnie. 
– To pismo mojej babki. Dlaczego... miałaby zlecić moje porwanie? – rzuciłem pytanie w eter, próbując znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie dla jej zachowania. I nic mi nie przychodziło. Mieli mnie zabić? Nastraszyć? Wywieźć gdzieś? O co jej chodziło?

<Wilczku? c:>

Etykiety