Haru był wysoki, znacznie wyższy ode mnie, więc kiedy stanął przede mną, odruchowo się cofnąłem, dopóki nie poczułem pod sobą zimnej ściany. I chociaż nie powinienem o tym myśleć, przeszło mi przez myśl, że mój chłopak w tej chwili wyglądał naprawdę podniecająco. Ta stanowczość, zawziętość.... podobało mi się to. Nie skarżyłbym się, gdyby całkowicie przysnął mnie do tej ściany... tak, zdecydowanie powinienem skupić się na ważniejszych rzeczach.
- W porządku – odpowiedziałem po chwili, skupiając się na naszym problemie. - Idziemy teraz – zarządziłem, zadzierając głowę. Nie mogłem mu pokazać, że tak łatwo mną zawładnął.
- Co? Już? Teraz? - zaskoczył się, co odjęło mu tej powagi. Ale to nawet lepiej, mogę skupić się na zadaniu.
- Randkę mamy jutro, tak? Zatem nie mamy czasu do stracenia – powiedziałem czekając, aż się odsunie.
- Nie lepiej poczekać, aż zapadnie zmrok? Będziemy mieć przewagę – zaproponował, nad czym musiałem się zastanowić.
- To ryzykowne. Oczywiście, ty masz swój wzrok i węch... ale niczego o nich nie wiemy. Nie mamy nawet pewności, że będziesz w stanie ich wyczuć, do tej pory nie byłeś w stanie ich wyczuć, w przeciwieństwie do mnie. Nie wiemy więc za bardzo, czy to będzie dla nas przewaga czy wręcz przeciwnie. Nie martw się, wystarczy, że znajdę jednego z nich. Jeżeli któryś z nich tu jest, to nawet lepiej – splotłem ręce na piersi, przyglądając się mu z determinacją.
- Nie odpuścisz, co? - westchnął, w końcu się odsuwając. - Weź chociaż nóż, żeby mieć coś do samoobrony – poprosił, co jak dla mnie było głupie. Ale niech mu będzie.
- Jeśli to ma sprawić, że będziesz spokojniejszy, to dobrze, wezmę nóż – powiedziałem, zabierając ze sobą ten nóż.
Wyszliśmy z pokoju w ciszy, on był pogrążony we własnych myślach, ja w swoich. Wiedziałem, że muszę zrobić wszystko, by Haru nie musiał interweniować. Nie chciałem, by miał on krew na rękach. Źle przeżył zbrodnie, które on popełnił, więc nie chciałem, by miał ich na sumieniu jeszcze więcej. Nie wiem, po co on tak bardzo chce ze mną pójść, i mnie pilnować. Teraz byłem bardziej niż pewien, że sobie poradzę. Nie miałem już żadnych skrupułów i zawahań. I nigdy nie będę miał. Jeżeli ktoś kiedykolwiek mnie będzie chciał skrzywdzić, będę się nie tylko bronił. Sprawię, że pożałują, że podnieśli na mnie rękę. Następny raz już nikt tego nie zrobi.
- Jesteś pewien? - zapytał, kiedy opuściliśmy akademik.
- Bardziej niż pewien – powiedziałem cicho, zawzięcie, poprawiając w kieszeni nóż. Tylko mi zawodził, ale chociaż Haru był spokojny. Dla jego spokoju jestem w stanie zrobić wiele. - Jeśli chcesz, możesz się wycofać. Nie wymagam tego od ciebie. Czułbym się nawet lepiej, gdybyś został – dodałem już nieco łagodnie, odwracając się w jego stronę. Nie chciałbym, by pomyślał, że zemsta całkowicie przejęła nade mną kontrolę. Haru dalej będzie dla mnie najważniejszy, i też właśnie dla niego chcę się ich pozbyć.
<Wilczku? C:>