Od Daisuke CD Haru

wtorek, 21 października 2025

|
 Byłem zadowolony, że w końcu mogłem chociaż odrobinkę ukoić to i uczucie chłodu. Nie sądziłem, że zmarznę aż tak bardzo. Temperatura do najwyższych nie należała, owszem, ale czy było aż tak zimno? Najwidoczniej tak, skoro nie byłem w stanie normalnie funkcjonować. 
Na początku skupiłem się na tym, by po prostu się rozgrzać, a kiedy mogłem poczuć własne palce, zacząłem się odświeżać. W końcu, kto powiedział, że nasza randka się już skończyła? A nie chcę, żeby został niemiło przeze mnie zaskoczony. Z tego powodu muszę być najdoskonalszy, muszę być nie tylko czysty, ale i także pachnący. Idealny w każdym, najmniejszym milimetrze, na każdej płaszczyźnie. Właśnie, co ja mam założyć? Nic ze sobą nie wziąłem. Pierwsze, co chciałem, to się rozgrzać, i tylko i wyłącznie tym się kierowałem. Mogłem założyć więc z powrotem swój zwykły strój... albo nic. Okręcić się tylko w ręcznik. I oczywiście wybrać coś w pokoju, z szafy. Nie po to się w końcu rozgrzewałem, by zaraz znów zmarznąć nagi w pokoju. 
W końcu woda stała się zimna, a ja postanowiłem opuścić łazienkę. Spuściłem wodę, wytarłem się i jedynie z ręcznikiem owiniętym wokół bioder wróciłem do pokoju. Mój wzrok od razu spoczął na Haru, który jak gdyby nigdy nic leżał sobie rozwalony na łóżku. No tak, najlepiej leżeć, niż coś ze sobą zrobić, jak chociażby się przebrać, by nie niszczyć tak pięknego stroju. Albo by coś do picia przygotował. Miał mnóstwo czasu na takie rzeczy. 
– Naprawdę nie miałeś nic innego do roboty? – spytałem trochę karcąco, podchodząc do swojej szafy, by znaleźć jakiś ładny, cieplutki komplecik do spania. I też po prostu tak sobie do siedzenia. 
– Czekałem na ciebie. Co innego miałbym robić? – spytał, opierając się na łokciach, by lepiej mnie widzieć. I nawet stojąc w pewnej odległości, dostrzegałem w jego oczach te iskierki zafascynowania, kiedy patrzył na moje ciało. Trochę nie rozumiałem, dlaczego. Pomimo tego, że bardzo się starałem, nigdy nie będzie tak idealne jak to, które należało do niego. 
– No nie wiem... Może na przykład przygotowałbyś nam jakiś napój? Drinki, na przykład? Nie mów mi, że zadowoliłeś się tymi soczkami z restauracji? – spytałem, unosząc jedną brew. 
– No, jak tak to rak przedstawiasz... – uśmiechnął się głupkowato, a ja wiedziałem, że mu się ten pomysł podoba. – Tylko jutro mamy zajęcia, wiesz? 
– Doskonale pamiętam, już o tym wspominałeś. Niesamowite, że słyszę to od ciebie. Nie sądziłem, że mój chłopak jest aż takim pilnym uczniem, i dba o obecność na zajęciach – uśmiechnąłem się subtelnie, nieco złośliwie, nim zakopałem się w szafie. 

<Wilczku? c;>

Etykiety