Byłem bardzo dumny z mojego chłopaka. Cieszyłem się, że jednak zdecydował się dobrze bawić, a nie skupić się na tym, by za wszelką cenę zachowywać się poprawnie. Mnie nie przeszkadzało, kiedy to raz czy dwa chwycił za zły widelec, albo zjadł coś w sposób niepoprawny. Po pierwsze, widziałem to tylko ja, na ogrodzie siedzieliśmy sami. Może czasem kelner, jednak nie dawał tego po sobie poznać. Miło z jego strony. Tylko by go peszył, a to by nam nie pomogło w naszej randce. Świetnie się bawił, spróbował po trochu wszystkiego, znalazł swoje smaki... to co następnym razem? Może go zabiorę na steka? Raz mu przyniosłem, ale odgrzewany nie smakuje tak samo. Tak, bardziej wytrawna kuchnia to coś, co mu zaprezentuję następnym razem. Jeśli będzie tylko chciał.
- Widzisz? Mówiłem ci, że warto – odpowiedziałem, delikatnie pocierając swoje ręce. Nie bez powodu jako jedyni siedzieliśmy na zewnątrz. Było dosyć chłodno, przynajmniej mnie. Najważniejsze jednak, by on się czuł dobrze. - Możemy już iść? - zaproponowałem, bo choć miło się siedziało, na takie rzeczy było za chłodno.
- Tak, pewnie. Strasznie pewnie zmarzłeś, co? - spytał zmartwiony, chwytając moje dłonie. Rany, jaki on był rozgrzany. Jakże miło byłoby mi się teraz w niego wtulić... ale to musi poczekać?
- Świetnie, idę zapłacić. Chcesz może coś na wynos? - zapytałem, chcąc wstać od stołu. Haru od razu to wychwycił, i zaraz znalazł się przy mnie, chwytając za moje krzesło i je odsuwając tak, bym mógł wygodnie wstać.
- Oj nie, dziękuję, najadłem się – odpowiedział, chwytając za moją dłoń. - Słuchaj, na pewno nie wyjdzie cię to za drogo? - spytał niepewnie, na co pokręciłem z niedowierzaniem głową. I już się zaczął przejmować...
- Nie przejmuj się tym. Jeśli to ma ci pomóc, to poczekaj na zewnątrz. Szybko zapłacę i wrócimy do pokoju – powiedziałem, uśmiechając się delikatnie. Dla mnie przecież nie był to żaden problem, zaprosiłem go tu, i ja oczywiście zapłacę. Nie musi się absolutnie o nic martwić.
- Może... może faktycznie będzie lepiej, jak poczekam na zewnątrz – cicho westchnął, zerkając na drzwi. - Wracaj szybko – poprosił, całując mnie w skroń.
To było szybkie. Podszedłem do lady, powiedziałem numer stolika i opłaciłem to, co zjedliśmy. Wyszło tego trochę dużo, ale nie dla mnie. Dobrze, że Haru wyszedł, bo jeszcze by się niepotrzebnie przeraził i przejął. Dla mnie najważniejsze było to, że się dobrze bawił i miło spędził ze mną czas.
- Usatysfakcjonowany? - spytałem, kiedy już znalazłem się obok niego. Od razu też chwyciłem jego dłoń, ciesząc się jej ciepłem.
<Wilczku? C:>