Traktowałem jego ciało bardzo ostrożnie, delikatnie, uważając na każdy swój ruch. Musiałem zadbać o to, by było mu jak najlepiej, by się nie zraził do tego aktu, a wiem, że o to łatwo. Z tego, co widziałem, z tego, co czułem, byłem na jak najlepszej drodze do tego, by zapewnić mu niesamowite przeżycia. Nachyliłem się do niego, szukając swoimi ustami jego ust.
– Twój głos jest słodziutki, ale musisz być ciszej. Nie chcemy, by nas ktoś usłyszał – odpowiedziałem, muskając jego usta swoimi.
– J-ja... – wymamrotał, i zaraz po tym z jego ust wydostał się kolejny, słodki jęk. To zagubienie w tej przyjemności było w nim takie urocze. Piękne. I to ja mogę być tego świadkiem. Nie sądziłem, że to ja będę miał taki zaszczyt, by być jego pierwszym. Nie śniło mi się to nawet w najśmielszych snach. Nigdy nie dopuszczałem do siebie myśli, że moglibyśmy być razem, a teraz? Teraz szaleje pod wpływem mojego dotyku.
– Pomogę ci, nie martw się – zapewniłem, łącząc nasze usta w pocałunku.
Widać było, że był to jego pierwszy raz. Miki nie za bardzo wiedział, co robić ze sobą. Niepewnie zaciskał palce na moich ramionach, by zaraz później je przenieść na plecy czy włosy. Trochę było w tym wszystkich błądzenia, ale też doskonale wiedziałem, że w końcu się nauczy. Z każdym następnym razem będzie trochę lepiej... o ile będzie chciał. Jeżeli mi pozwoli, pokażę mu wszystko... albo raczej tyle, ile sam umiem. A później więcej możemy odkryć razem, jeżeli będzie miał taką ochotę.
Po wszystkim położyłem się obok niego, delikatnie gładząc jego ramię. Jeszcze był w lekkim szoku, zarumieniony, lekko otępiały, drżący, nieco brudny... Cóż, nie on jeden, ja też potrzebowałem kąpieli. Takie są minusy kochania się.
– Jak się czujesz? – spytałem miękko wiedząc, że po pierwszym razie może być obolały i może nawet trochę otępiały, oszołomiony. Zaraz jednak powinien dojść do siebie.
– Trochę... sam nie wiem – powiedział po chwili drżącym głosem.
– W przyszłości chciałbyś spróbować jeszcze raz? – dopytałem, bawiąc się jego kosmykami.
– Tak... wydaje mi się, że tak – odpowiedział po chwili, na co się szeroko uśmiechnąłem.
– Proszę. Ręcznik, wytrzyj się, gdzie potrzebujesz. Przygotuję ci kąpiel, dobrze? Poczujesz się lepiej – powiedziałem, przez chwilę obserwując jego cudowne ciało. Nigdy wcześniej go takiego nie widziałem... i wyglądał lepiej niż wszelkie moje wyobrażenia. Taki smukły, blady, idealny... – Byłeś cudowny – dodałem cicho i ucałowałem go w skroń. Nie chciałem go w końcu do niczego zrazić, a poza tym, taka była prawda, jest i był cudowny.
<Owieczko? c:>