Od Soreya CD Mikleo

niedziela, 7 września 2025

|
 Wpatrywałem się w jego osobę z niemałym szokiem. Ale... to jest w ogóle możliwe? On może mieć takie pragnienia? Nigdy bym nie podejrzewał, że istoty niebiańskie mogą odczuwać przyjemność z takich rzeczy. Oczywiście robią to, bo muszą mieć dzieci, ale z takiego związku jak nasz dzieci nigdy nie będzie. Ja zawsze byłem inny, czułem to w kościach, i teraz już nawet wiadomo, co było ze mną nie tak. No ale ja to ja, przeważa nade mną moje ludzkie ja. A nad nim? 
Kimże bym jednak był, gdybym mu odmówił? 
Podszedłem trochę niepewnie do niego, chwytając jego podbródek. Następnie przesunąłem kciukiem po jego dolnej wardze, przyglądając się mu z uwagą, spokojem. Wyglądał na strasznie zawstydzonego. Nie wiem, czy było czego. Ja wiem, że może to być dla niego coś nowego, coś zawstydzającego, ale ja mu mogę pokazać, że nie ma czego się wstydzić, i że może być naprawdę przyjemnie. 
– Jeżeli mam przestać, daj mi znać – powiedziałem cicho, po czym załączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku, który stopniowo pogłębiałem. Swoje dłonie położyłem na jego biodrach, a następnie popchnąłem go delikatnie na łóżko. Mikleo uległ mi miękko, chociaż dalej czułem, że nie był przekonany. 
Kiedy leżeliśmy na łóżku, mogłem powoli badać jego ciało. Z jego ust przeszedłem w dół, na jego szyję, ostrożnie ją muskając ustami. Chciałem go delikatnie wprowadzić w ten świat, powoli i spokojnie, nie chcąc go obdarowywać zbyt dużą ilością bodźców. To by go jeszcze przytłoczyło... nie, muszę być powolny, spokojny, dokładnie obserwując i badając jego reakcje. 
– To w porządku? – zapytałem, na chwilę odsuwając swoje usta od jego szyi, kiedy tylko dotarłem do jego obojczyków. 
– Mhm... – wymamrotał, a jego policzki płonęły różem. Odcień jego rumieńca był naprawdę piękny. Nigdy u nikogo nie widziałem tak wspaniałego odcienia. 
– Mogę teraz zająć się twoim brzuchem? – spytałem cicho, czekając na jego pozwolenie. Nie chciałem, by działo się tu coś bez jego zgody. 
– Chyba – odpowiedział cichutko, a jego ciało drżało w oczekiwaniu. A przynajmniej tak mi się wydawało. 
– Jeżeli coś będzie nie tak, daj mi znać – powiedziałem cicho, powoli podwijając jego koszulkę. Przez chwilę mogłem podziwiać jego wspaniałe, smukłe ciało. Widziałem je chyba pierwszy raz. Do tej pory zawsze było ukryte pod ubraniami, a teraz... A teraz mogłem je podziwiać. Może nie tak kompletnie w całości, a jedynie jego brzuch, ale na ten moment to mi wystarczało. – Jesteś przepiękny – dodałem, składając na jego brzuchu delikatny pocałunek. 

<Owieczko? c:>