Las mi nie przeszkadzał. Dzisiaj wyjątkowo był spokój, nie czułem żadnego spojrzenia, nikt mnie nie obserwował. Może mi się to wydawało? Albo uroiło? Pewnie sobie to wyobraziłem. W końcu, gdyby było inaczej, w tej chwili bym coś poczuł. Albo już sobie ten ktoś odpuścił. Cokolwiek by to nie było, mam nadzieję, że to uczucie już nigdy więcej nie zrobi.
Zmniejszyłem dystans pomiędzy mną, a Haru, by móc położyć głowę na jego ramieniu. Było spokojnie, nic się nie działo, ale nie przeszkadzało mi to. Czerpałem z tych chwil przyjemność, bo już od jutra będziemy trochę mniej czasu spędzać razem, przynajmniej do następnego dłuższego wolnego. Gdyby nas rozdzielono, spędzalibyśmy go jeszcze mniej. Właśnie z tego powodu nikt nie powinien nas zobaczyć, bo na pewno tak by się to skończyło. A gdyby Haru stawiał opór? Nie zdzwiłbym się, gdyby babka postarała się o wyrzucenie go stąd. Albo mnie by zabrała... chociaż ta druga opcja byłaby mniej prawdopodobna. Wie, że cierpiałbym bardziej, gdyby z mojego powodu go wyrzucono.
– Ale na miasto też musimy się kiedyś udać – powiedziałem w końcu, przerywając ciszę.
– Musimy? – powtórzył, patrząc na mnie kątem oka.
– Musimy. Muszę ci pokazać wszystkie te potrawy i smaki, których nie znasz – odpowiedziałem, już powoli obmyślając, gdzie go wziąć. – Koniecznie musisz spróbować steka. I tatara. Uwielbiam tatara.
– To brzmi drogo – powiedział niepewnie, a ja wyczułem, że już się chce wycofywać. Tylko, dlaczego? On dla mnie gotuje, i to bardzo miłe. Ja gotować nie potrafiłem, ale za to mogłem go zabrać do jakiegoś miejsca, gdzie to jedzenie zostanie dla nas specjalnie przygotowane, a on się niczym nie musi przejmować.
– Nie dla mnie. Nie musisz się przejmować takimi drobnostkami... zresztą, to będzie randka. Nie odmówisz mi przecież randki – odpowiedziałem, zerkając na niego z uwagą.
– Więc chcesz mnie zabrać na randkę? – spytał, brzmieć na szczerze zaskoczonego.
– A czemu nie? Nie zabierałbym cię do miejsc bardzo wystawnych, wiem, że źle byś się czuł. Wybierałbym coś dobrego, ale nieprzesadnie wystawnego. Zarezerwowałbym stolik w kącie, z dala od ciekawskich spojrzeń. Dopilnowałbym, byś się czuł jak najbardziej komfortowo i abyśmy mieli zapewnioną anonimowość – mówiłem, patrząc przed siebie. – No i też zawsze są zamówienia na wynos. Oczywiście, nie są one tak dobre jak jedzenie na miejscu, ale jeżeli się zabierze za jedzenie od razu, nie powinno być tak źle. Pokazujesz mi tyle rzeczy, więc też ci chcę coś pokazać. Za wiele nie mam do zaoferowania, mogę ci tylko dać ci ten kawałek luksusu – dodałem cicho mając nadzieję, że nie będzie mi robił problemów z takimi wypadami. W końcu, to nie są one dla mnie, a głównie dla niego.
<Piesku? c:>