Cały ten dzień służył mi się niewyobrażalnie, zwłaszcza w tym gorącu, ale podtrzymywała mnie myśl, że jeszcze trochę, i koniec. Że już zaraz wyruszamy w drogę, że nie będę się musiał przejmować pracą, a tylko tym, żeby jeść i żeby znaleźć suche miejsce do spania. No i też się będę musiał pilnować Miki'ego. Co prawda, on jest starszy, i w sumie to silniejszy, jak chodzi o moce i panowanie nad nimi, bo mnie to z kolei czasem zdarza się nie zapanować... ale czuję, że muszę. Że muszę być dla niego tarczą, i bronić go przed każdym zagrożeniem. To przekonanie utkwiło we mnie głęboko, i nie chciało mnie opuszczać. A ja czułem się z tym dobrze, miałem motywację, by nad sobą panować. W końcu, im więcej ćwiczę, tym będę silniejszy, a im będę silniejszy, tym lepiej będę go bronić. Prosta logika, ale ja przecież wcale skomplikowany nie byłem. W przeciwieństwie do niego, ale nawet tak przyjemnie było go odkrywać, strona po stronie.
– W końcu – mruknąłem sam do siebie, kiedy już ułożyłem drewno w szopie. Chwyciłem za rąbek koszuli i otarłem pot spływający mi po czole. Mimo, że teraz mieliśmy udać się nad jezioro, i w sobie mógłbym tam wskoczyć do wody, wolałem się umyć, i przebrać, by nie gorszyć jego słodkiego noska. A i też ja sam będę czuł się lepiej. No i jeszcze będę musiał zjeść... nie wiem, czy chcę jeść. Znaczy, chcę, jestem głodny, ale czy powinienem? W końcu, musimy oszczędzać, a ja rano jadłem. Najwyższa pora przyzwyczajać żołądek do jednego posiłku dziennie, i to jeszcze takiego niezbyt sytego. A jak sobie teraz odpuszczę obiad, to więcej czasu spędzę z moim pięknym partnerem. Same plusy, żadnych minusów. Poza tym, że będę głodny, ale do tego już się będę musiał przyzwyczaić.
Wróciłem do środka gospody, od razu zauważając tę słodką, malutką postać, która właśnie opuszczała kuchnię. Wyglądał na... sam nie wiem, przybitego? Zmartwiło mnie to. Stało się coś? Coś mu ktoś powiedział? Z kim mam tam sobie pogadać? Co prawda, jego twarz rozjaśnił uśmiech, kiedy mnie ujrzał, ale i tak czułem, że coś jest nie tak.
– Hej... w porządku? – spytałem, chcąc go przytulić, i to bardzo, ale cały lepiłem się od potu, i nie zdziwiłbym się, gdyby gdzieś do mojego ciała przylepiły się jakieś drewniane wióry.
– Tak, po prostu tęskniłem – powiedział wymijająco, wyciągając ręce tak, by się do mnie przytulić.
– Nie wiem, czy to dobry pomysł, cały się lepię i... – nie dokończyłem, bo Miki zaraz się we mnie wtulił, ewidentnie pozwalając, by całe napięcie z niego zeszło. – Na pewno wszystko w porządku? – dopytałem, delikatnie tuląc go do siebie.
– Mhm – odpowiedział, jeszcze przez dłuższą chwilę nie odsuwając się ode mnie, ani też nic nie mówiąc. – Co byś chciał zjeść? – zapytał po dłuższej chwili, kiedy już ewidentnie poczuł się lepiej.
– Nic. Wystarczy mi, że pójdziemy razem nad jezioro, byś mógł się zrelaksować. Wyglądasz, jakby właśnie ci tego brakowało – powiedziałem miękko, gładząc jego włosy.
<Owieczko? c:>