Potrzebowałem chwili, by przywyknąć do szkolnej rutyny, zgiełku i emocjonalnej ciszy. W ostatnim czasie w ogóle nie nosiłem rękawiczek, przyzwyczajając się do do emocji Haru, chłonąc każdą zmianę jego nastroju i samemu też napawając się każdym, pozytywnym uczuciem. Tak bardzo przyzwyczaiłem się do jego obecności, se teraz ta cisza była dla mnie dziwna. Obca. Niesamowite, jeszcze kiedyś nie potrafiłem znieść emocji chociażby jednej dodatkowej osoby, a teraz wykańcza mnie cisza. Z dwojga złego ta cisza jest lepsza niż fala uczuć innych, która uderzyłaby we mnie jak tsunami.
Dzień mijał mi powoli, ale, o dziwo, spokojnie. Nikt nie próbował szukać zaczepki, a i ja grzecznie robiłem swoje. Byleby wytrwać do długiej przerwy, a po niej już tylko jedne zajęcia, i mogłem udać się na miasto. Z chęcią wróciłbym do pokoju, zakopał się pod kołdrą i zajął lekturą, dopóki mój chłopak by nie wrócił, ale nie mogłem zostawiać rezerwacji na ostatnią chwilę. Nawet jeżeli chcę go zabrać do restauracji nieco mniej prestiżowej niż te, do których zazwyczaj chodzę, rezerwacja może okazać się przydatna.
Na długiej przerwie, zamiast jak zwykle udać się na obiad, odwiedziłem bibliotekę. Trochę to archaiczny sposób zdobywania informacji, ale w tej chwili lepszego nie miałem. A jeżeli chcę pomóc i rozumieć Haru, muszę zrozumieć, kim jest. Liczyłem, że książka, którą wypożyczyłem, udzieli mi wystarczających informacji na temat wilkołaków.
Jako, że miałem jeszcze mnóstwo czasu do końca przerwy, postanowiłem nie zwlekać, tylko zabrać się za lekturę. Zaszedłem więc do swojego ulubionego miejsca, zająłem miejsce na parapecie, i zacząłem czytać.
– Tak myślałem, że cię tu znajdę – usłyszałem po kilku, może kilkunastu minutach tak dobrze znajomy mi głos. Podniosłem głowę, by móc obserwować, jak Haru zajmuje miejsce obok mnie.
– Nie potrafisz wytrzymać bez mojej wspaniałej osoby nawet pół dnia? – spytałem, zamykając książkę. Skoro przyszedł, nie będę go przecież ignorować i całkowicie poświęcę mu uwagę. Na czytanie zawsze znajdę czas. Ale na niego? Tutaj ten czas jest ograniczony, więc trzeba z okazji korzystać, jeśli się taka natrafi.
– Co mam ci powiedzieć, jesteś uzależniający – wyszczerzył się głupio, jak to tylko on miał w zwyczaju. – Co takiego czytasz?
– Dowiaduję się więcej o twojej rasie – odpowiedziałem spokojnie i zgodnie z prawdą, chowając książkę do torby.
– A po co? Jeśli coś chcesz wiedzieć, możesz się zapytać, ja odpowiem na wszystkie twoje pytania – wyczułem zaskoczenie w jego głosie.
– Odpowiesz mi tylko to, co mi chcesz powiedzieć, bezstronne źródło informacji wydaje mi się lepszym rozwiązaniem. Zresztą, to nie jest teraz takie ważne. Co ty tu w ogóle robisz? Nie powinieneś jeść w tej chwili drugiego śniadania? Jadłeś coś w ogóle rano? – spytałem, skupiając się już tylko i wyłącznie na nim. Z tego, co pamiętałem, jeszcze trochę zajęć przed nim, dobrze, by coś przekąsił, inaczej jego umysł zamiast na zajęciach będzie się skupiać na jedzeniu, a przecież to mu w niczym nie pomoże.
<Wilczku? c:>