Obdarowałem go łagodnym, nieco nieśmiałym uśmiechem, bo właśnie wpadł mi do głowy pewien pomysł. Przecież już widział mnie zupełnie nagiego, więc co właściwie mogłoby nas powstrzymać przed tym, by spróbować wspólnej kąpieli? Miałem wrażenie, że taki pomysł spodobałby się nie tylko jemu, ale i mnie.
- Sorey… a może… - Zawahałem się, czując ciepło w policzkach - Może spróbowalibyśmy razem się wykąpać? - Zaproponowałem, trochę skrępowany. To był mój pierwszy raz, kiedy odważyłem się na taki gest. Nie chciałem od razu rzucać się w wir namiętności, nie o to chodziło. Chciałem po prostu cieszyć się jego bliskością, w prosty i niewinny sposób.
- Naprawdę chciałbyś spróbować? - Zapytał z lekkim wahaniem w głosie. Wyglądał, jakby martwił się czymś, choć nie wiedziałem czym. Przecież to ja sam wyszedłem z tą propozycją. Chciałem spróbować, przekonać się, jakie to uczucie, dzielić tak zwykłą, a jednocześnie intymną chwilę. Jeśli mi się nie spodoba, trudno. A jeśli okaże się, że to piękne doświadczenie, być może będziemy mogli częściej do tego wracać.
- Myślę, że jeśli tylko ty nie masz nic przeciwko, bardzo chętnie spróbuję - Przyznałem, a w tej samej chwili dostrzegłem, jak na jego twarzy pojawia się ciepły, szczery uśmiech.
- W takim razie pośpieszę się, żebyś nie musiał długo czekać - Odparł, po czym podszedł bliżej i musnął moje usta krótkim pocałunkiem. Zaraz potem skierował się do łazienki, zostawiając mnie samego z bijącym szybciej sercem.
Przez chwilę leżałem bez ruchu, wsłuchując się we własne myśli. Dopiero po momencie uniosłem się z pościeli, starając się zetrzeć z ciała ślady naszego wcześniejszego uniesienia. Nie chciałem, by brudna pościel była jedynym wspomnieniem tego poranka.
Po starannym wytarciu swojego ciała podniosłem się z łóżka i, dla pewności, owinąłem biodra ręcznikiem. Z lekkim drżeniem w sercu ruszyłem w stronę łazienki, gdzie czekał na mnie mój partner.
- Jesteś w sam raz, właśnie miałem po ciebie przyjść - Przywitał mnie wesoło, a w jego oczach dostrzegłem błysk radości. Podszedł bliżej, a zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, jednym pewnym ruchem zsunął ze mnie ręcznik. Stałem przed nim nagi, a on patrzył na mnie, jakby podziwiał najpiękniejszy obraz, w który nie mógł się napatrzeć.
Trochę się speszyłem, ale jednocześnie pozwoliłem mu na ten moment. Czułem, że tego potrzebujemy i on, i ja. Dla mnie była to chwila zawstydzająca, ale też w dziwny sposób przyjemna. Jego spojrzenie nie oceniał, lecz otulało mnie ciepłem i akceptacją.
- Możemy już wejść do wody? - Zapytałem, chcąc przerwać ciszę, która nagle stała się gęsta. Nerwowo bawiłem się palcami, starając się odwrócić uwagę od własnego zakłopotania.
- Co? Ach, przepraszam… - Zaśmiał się cicho, lekko zawstydzony tym, że przyłapałem go na długim patrzeniu. - Po prostu bardzo podoba mi się twój wygląd. Jesteś tak piękny, że aż nie mogę się na ciebie napatrzeć - Wyznał szczerze, a jego głos miał w sobie tyle ciepła, że poczułem, jak serce zabiło mi mocniej.
Chwycił moją dłoń i delikatnie pomógł mi wejść do wanny. Woda była przyjemnie ciepła, otuliła moje ciało i niemal od razu poczułem, jak napięcie z ramion powoli odpływa. Po chwili sam do mnie dołączył, siadając tuż za mną, a zaraz potem otoczył mnie ramionami i przyciągnął bliżej siebie.
- Czujesz się dobrze? - Zapytał cicho, jakby naprawdę troszczył się o każdą najmniejszą moją reakcję.
- Czuję się bardzo dobrze - Odpowiedziałem, opierając głowę o jego ramię. - Trochę boli mnie ciało… ale to znośny ból. - Przyznałem, czując się tak dobrze w jego ramionach, było idealnie tylko my i na chwilę zatrzymujący się dla nas czas.
<Pasterzyku? C:>