Czułem, jak pod moją skórą narasta podniecenie, którego do tej pory nie znałem. Każdy jego dotyk był jednocześnie przyjemny i obcy, budził we mnie sprzeczne uczucia, rozkosz i niepokój splatały się ze sobą, tworząc zawrót głowy. Było mi dobrze, inaczej niż kiedykolwiek wcześniej, a mimo to w głębi umysłu tliła się myśl, że powinienem to przerwać. Problem w tym, że nie chciałem. Każdy ruch jego dłoni sprawiał, że pragnąłem więcej.
Kiedy zszedł niżej, na podbrzusze, cichy jęk wyrwał się z moich ust. Zagryzłem dolną wargę, próbując opanować oddech. Ciepło, które nagle rozlało się wewnątrz mnie, mieszało się z dreszczem przebiegającym po kręgosłupie. Zacisnąłem palce na pościeli, zamykając oczy, jakbym w ten sposób mógł ukryć własne emocje.
- Mam przestać? - Zapytał cicho, a w jego głosie wyczułem niepewność, jakby obawiał się, że zrobił coś złego.
Nie wiedział, że wcale nie chciałem końca. Nie rozumiałem tego, co się ze mną działo, dziwnego ucisku w spodniach, fal podniecenia, które mnie zalewały, ale podobało mi się to i pragnąłem, żeby trwało dalej.
- N... nie - Wyszeptałem w końcu, a głos uwiązł mi w gardle.
Odpowiedź wystarczyła. Jego dłonie i usta znów zaczęły błądzić po moim ciele, a ja, coraz bardziej pogrążony w tej chwili, nie potrafiłem już myśleć o niczym innym poza tym, że chcę więcej.
Zagryzłem mocniej wargę, a z moich ust wyrwał się stłumiony jęk, kiedy jego dłoń pewnie ścisnęła moje pośladki. Rumieniec oblał mi policzki, a serce zabiło szybciej, wstyd mieszał się z podnieceniem, które ogarniało mnie coraz mocniej.
- Sorey... - Wyszeptałem, sam nie wiedząc, czy chcę go zatrzymać, czy sprowokować do dalszych pieszczot.
Od razu poczułem, jak jego dotyk znika, a on sam odsunął się ode mnie, jakby moje słowa były ostrzeżeniem.
- Już, przestaję - Powiedział cicho, a w jego głosie brzmiała rezygnacja, choć wiedziałem, że on również pragnie więcej. Widziałem to w jego oczach, w drżeniu dłoni, w tym, jak i jego zdradzało własne ciało.
- Nie, ja... ja chcę więcej - Wyszeptałem, a w moim głosie zabrzmiała desperacja pomieszana z pragnieniem.
Westchnąłem z zadowoleniem, czując, że moje słowa dały mu przyzwolenie. Pragnąłem, by rozebrał mnie powoli, by pokazał mi, na co go stać i jak wiele potrafi dać mi w tej chwili, której obaj tak bardzo potrzebowaliśmy.
- Naprawdę tego chcesz? - Zapytał, wciąż niepewny, choć jego dłonie już odnajdywały drogę do mojego ciała, dając mi to, czego tak pragnąłem.
- Chcę... proszę, zrób to - Wyszeptałem, drżącym głosem. Moje serce waliło jak oszalałe, a oddech rwał się w krótkich, urywanych westchnieniach. Czułem jego palce, jak powoli zsuwają ze mnie spodnie, a potem usta, które błądziły po mojej skórze. Moje ciało szalało, a ja sam miałem wrażenie, że za chwilę nie wytrzymam.
Sorey zdjął ze mnie bieliznę, a jego spojrzenie zatrzymało się na mnie z uwagą i gorącym pragnieniem.
- Jesteś pewien? - Zapytał jeszcze raz, nie zdejmując swojej bielizny, a jednocześnie mocniej chwytając mnie za biodra, jakby chciał upewnić się, że naprawdę tego chcę.
- Jestem pewien - Wydusiłem z siebie, drżąc z napięcia, czekając aż w końcu pozwoli mi poczuć go całego.
Tym razem nie zapytał już nic więcej. Zdecydowanym, a jednocześnie ostrożnym ruchem zaczął wypełniać moje wnętrze. Zaskoczony falą zupełnie nowych doznań, jęknąłem głośno, wbijając paznokcie w jego ramiona.
- S... Sorey - Wymknęło mi się, gdy odchyliłem głowę do tyłu. Uderzenie podniecenia rozlało się po całym ciele, a gdy zaczął poruszać się we mnie powoli, stopniowo, doprowadzał mnie do granicy szaleństwa, nad którym nie potrafiłem już zapanować...
<Pasterzyku? C:>