Od Haru CD Daisuke

środa, 3 września 2025

|
 Zdecydowanie nie byłem specjalistą ani lekarzem, ale już na pierwszy rzut oka można było dostrzec, że coś jest z nim nie tak. Jego babka od najmłodszych lat wpajała mu własne chore przekonania, ucząc go, że trzeba „opanować” ciało i narzucać mu rygor, zamiast żyć w zgodzie z samym sobą. Wmawiała mu, że jedynie głodówka prowadzi do piękna i wartości, że tylko wtedy będzie godny podziwu i miłości. W rzeczywistości jednak zamiast pomagać, niszczyła go.
Przecież mógł normalnie jeść, mógł ćwiczyć, rozwijać się i wyglądać dobrze, a jedno absolutnie nie wykluczało drugiego. Jednak jej obsesja na punkcie własnych wyobrażeń sprawiła, że wpoiła mu błędne zasady, które zamiast budować, krzywdziły. Czy kiedykolwiek pomyślała, że ciągłe głodzenie się prowadzi nie tylko do cierpienia, ale i do krótszego życia? Czy w ogóle wzięła pod uwagę, że zamiast „udoskonalić” swojego wnuka, odbiera mu zdrowie i przyszłość?
A może właśnie o to jej chodziło? Tylko jaki to ma sens? Jeżeli umrze zbyt wcześnie, nie będzie w stanie spełnić jej oczekiwań, nie zapewni jej wymarzonego następcy, dziedzica wielkiej posiadłości i majątku, którym tak się szczyciła. To wszystko wydaje się pozbawione logiki, a jednak trudno oczekiwać rozsądku od kobiety, która najwyraźniej nie potrafiła darzyć swojego wnuka prawdziwą miłością. Zamiast go chronić i wspierać, stała się jego największym wrogiem, wrogiem ukrytym pod maską rodziny.
- Martwi mnie twoje podejście do tego wszystkiego - Powiedziałem, kręcąc głową. - Nie powinieneś tak do tego podchodzić. Musisz być zdrowy i silny, a tylko prawidłowe odżywianie ci to zapewni. Głodzenie się w niczym ci nie pomoże, choć wmawiasz sobie coś zupełnie odwrotnego. - Zamilkłem na chwilę. W głowie miałem jedną myśl, wiem, że nie powinien tego robić. A jednak, czy mnie posłucha? Obawiam się, że nie. Babcia za mocno wpoiła mu pewne rzeczy i teraz jest taki, a nie inny. To smutne. I nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie to w nim zmienić, nawet jeśli bardzo bym chciał.
- Słuchaj - Odezwałem się ponownie. - Nie jestem lekarzem, nie znam się na tym tak jak oni. Ale wiem jedno: wiem, jak to jest chodzić ciągle głodnym. I wiem, że to nie jest zdrowe. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego twoja babcia wmawia ci coś innego. - Osiadłem ciężko na krześle, patrząc na niego z troską. Martwiła mnie jego kondycja bardziej, niż chciałem to przyznać.
Chciałem dla niego jak najlepiej. Ale jak mogłem to zrobić, skoro on wciąż powtarzał jedno i to samo?
Że musi się odchudzać. Że musi jeść mniej. Że tylko wtedy jego linia będzie piękna.
A przecież on już był piękny.
Może właśnie o to chodziło, może powinienem mu to powtarzać, aż w końcu w to uwierzy.
- Będę cię kochać bez względu na to, jak będziesz wyglądać – Powiedziałem cicho. - Wygląd to nie wszystko. On z czasem się zmienia. To charakter, serce, to kim jesteś naprawdę, to zostaje. To może się tylko rozwijać, jeśli nad sobą pracujesz. Ale głodzenie się… ono nie przyniesie nic dobrego.
Spojrzałem w jego oczy.
Na dnie czaiła się niepewność, jakby wciąż nie potrafił mi uwierzyć. Rozumiałem to, zakochałem się w nim teraz, nie wcześniej. Wcześniej go nie znałem. Ale poznałem go teraz i od razu wiedziałem, że to ta piękna istota, którą chcę chronić przed całym złem tego świata.

<Paniczu? C:>