Od Daisuke CD Haru

niedziela, 14 września 2025

|
 Czułem, że Haru coś trapiło. Pewnie znów coś zrobiłem nie tak... jeszcze się uczę, jak powinienem się zachować, i miernie mi to idzie. Położyłem dłoń na jego policzku, powoli i ostrożnie zatapiając się w jego odczuciach. Znów coś się stało. Znów coś sprawiło, że to wszystko, co rozplątałem, na nowo się poplątało. Nie sądziłem, że muszę być tak ostrożny i delikatny. Jest bardziej wrażliwy, niż sam przyznaje. Cholera... to niedobrze. Bo ja wrażliwości nie miałem za grosz. Muszę się poprawić, bardziej na nim skupić. Jak tylko rozwiążę problem z tym stalkerem, o ile on istnieje, to będę trochę spokojniejszy, i będzie jedyną osobą, która będzie zaprzątać moje myśli. 
- Nie jesteś dla mnie problemem. Nie postrzegaj siebie w ten sposób – powiedziałem mu miękko, nie przestając gładzić jego policzka. 
- Wszystko wyczytasz, co? - odpowiedział, uśmiechając się smutno. 
- Nie wszystko. Ale większość rzeczy. Przepraszam, jeśli przez moje zachowanie poczułeś się jak ciężar. Trochę jeszcze nie wiem, jak żyć tak we dwójkę. Jak pokazywać, że mi na kimś zależy. To nie jest wcale takie łatwe, i ja pewnie też jestem troszkę charakterny. Jeśli tylko coś robię nie tak, moje zachowanie sprawia, że czujesz się źle, musisz dać mi znać. Skoro mam nad sobą pracować, muszę wiedzieć, co mam poprawić – mówiłem cicho, spokojnie, nie przestając gładzić jego policzka. 
- Mógłbym ci powiedzieć to samo. Mam wrażenie, że cię przytłaczam – przyznał, na co zamrugałem szybko i kilkukrotnie. Takie dałem mu wrażenie? Kiedy? 
- Dotyk w postaci takiego przytulania, czy całusów faktycznie jest dla mnie czymś nowym. Czymś, czego nigdy na co dzień nie miałem od... od czasu śmierci mojej mamy. Ale nie czuję się przez to przytłoczony. Trochę nie rozumiem, ale lubię to. A może to przez ten dzisiejszy bieg? - dopytałem, a błysk w jego oczach dał mi odpowiedź. - To nie przytłoczenie. To taka moja fanaberia, pogoda znośna, więc muszę iść pobiegać. Gdybyś czuł się lepiej, byłbym rad twojego towarzystwa. Nie bierz tego do siebie. Jutro będziesz czuł się lepiej, to pobiegamy razem. Albo będzie bardzo zła pogoda, to wtedy poleżymy razem, z miłą, chociaż niezrozumiałą dla mnie chęcią – odpowiedziałem, uśmiechając się do niego delikatnie. 
Haru przyglądał mi się z uwagą przez kilka długich chwil, aż nagle, bez słów, mocno mnie do siebie przytulił. Trochę nie rozumiałem tego. Jednak, skoro tego potrzebował, a ja jeszcze miałem trochę czasu, to mogłem dać mu to, czego tak bardzo potrzebował. Nie przeszkadzało mi to, nie naruszało żadnej mojej przestrzeni, wszystko było w porządku... delikatnie pogładziłem jego włosy, pozwalając mu trwać w tym stanie. Ważne, by czuł się lepiej. 
- Muszę już się zbierać, chcę wrócić przed zmrokiem – musiałem się w końcu odezwać. 
- Naprawdę musisz iść biegać? - spytał cicho, głosem pełnym obaw. 
- Naprawdę. Nie martw się tak, to pewnie taka moja mała paranoja. Cały czas mam wrażenie, że babka mnie kontroluje, i to pewnie dalej to. Zdrzemnij się, a jak otworzysz oczy, będę obok ciebie – obiecałem, składając na jego czole delikatny pocałunek. 

<Wilczku? c:>

Etykiety