Od Daisuke CD Haru

wtorek, 30 września 2025

|
 Na jego słowa pokręciłem niepewnie głową. Byli oni moją odpowiedzialnością. Puściłem ich wolno, nie dokończyłem sprawy, i teraz mogą mnie prześladować. Oby tylko mnie. Obawiałem się, że jeżeli tylko dostrzegą, że Haru jest dla mnie bliski, mogą chcieć zrobić coś jemu. To byłaby znacznie bardziej wyrachowana zemsta. Czy byli do tego zdolni? Nie wiem. Nie znałem tych ludzi, wiem jedynie, że obserwowali mnie wystarczająco długo, by wyłapać kilka faktów. I teraz, o ile mi się nic nie przewidziało. Ciężko było mi jednoznacznie stwierdzić, czy faktycznie kogoś tam widziałem. Może podświadomie byłem poddenerwowany, i coś mi się wydało... Lepiej jednak zachować czujność. Oboje musimy być uważni. 
– A poza wezwaniem mojej babki, zrobili coś jeszcze, kiedy im powiedziałeś, że najprawdopodobniej zostałem porwany? Bo domyślam się, że powiedziałeś im o moich przeczuciach – zapytałem spokojnie, opierając się o jego klatkę piersiową. Wyczuwałem, że wziął na swoje barki duży ciężar. Obiecał coś sobie, i obietnicy chce dotrzymać. Szkoda tylko, że nie wie, że to ja muszę chronić jego. I raczej nie przekonam go do tak łatwo do swojego zdania, o ile nie powiem mu prawdy, a tego nie chcę. Jest kochany. Jeszcze się niepotrzebnie zacznie przejmować. 
– Teraz na pewno zareagują inaczej. Sprawniej. Muszą zareagować na to bardziej stanowczo, skoro już raz stała ci się krzywda z powodu ich niedopatrzenia – stwierdził naiwnie. 
– To nie było z ich powodu. Tylko z mojego. Powstrzymywałem się, i... i skończyło się, jak się skończyło. Drugi raz jednak do tego nie dopuszczę. Obronię siebie i ciebie – obiecałem nie tylko jemu, ale także i sobie. Kiedy to tak powiedziałem na głos, poczułem się nieco lepiej, pewniej. 
Haru westchnął ciężko, a następnie przytulił mnie lekko do siebie. Pomimo tego, że był to gest raczej delikatny, poczułem tym samym ogromne wsparcie, które chciał mi przekazać. On miał trochę inne patrzenie na całą tę sprawę, bardziej wyrozumiałe, łagodne. Ale babka miała rację. Muszę być bezwzględny, bo jak inaczej sobie w życiu poradzę? Żadnego wahania, w każdej sytuacji. Gdybym od początku się do tego stosował, nic takiego nie miałoby miejsca, a ja teraz nie martwiłbym się o Haru. 
– Dalej jej słowa siedzą ci w głowie? – spytał cicho, jakby ze smutkiem. 
– Ciężko, żeby mi one nie siedziały, kiedy to sama prawda. W wielu kwestiach się nie zgadzam z tą kobietą, ale teraz miała mnóstwo racji. Niestety. Jeżeli chcę zaistnieć, jeżeli chcę przeżyć, jeżeli chcę chronić... nie mogę się wahać – wyjaśniłem, odwracając się w jego stronę. – Nie myśl już tyle o tym. Nie mam pewności, czy go widziałem. Warto być teraz czujnym i ostrożnym, ale nie martw się aż tak. Jest tak miło, przyjemnie... czemu by to niszczyć? – uśmiechnąłem się do niego pięknie, chcąc, by skupiał się tylko i wyłącznie na mnie. Jeżeli dalej będę ich widywać, a Haru będzie się martwić... będę musiał się ich pozbyć. By znów był spokojny, i zwracał uwagę tylko i wyłącznie na moją osobę. 

<Wilczku? c:>

Etykiety