Spojrzałem na swoje nadgarstki, które to były nieco obdarte, i o wcześniejsze sznury, i przez ten pasek. Bardzo, ale to bardzo się starałem go dotknąć, naiwnie wierząc, że mi się to uda. Ochota dotknięcia go była strasznie duża, nie sądziłem jednak, że aż tak duża. Było to zarówno irytujące, jak i uzależniające. Z każdym jego dotykiem chciałem więcej, i więcej.
- Następnym razem chyba lepiej będzie, jak ręce będę miał związane z przodu. Nie było mi przez to najwygodniej – odpowiedziałem, masując obolałe nadgarstki.
- Następnym razem? - zapytał, a w jego głosie usłyszałem podekscytowanie. - Będzie następny raz?
- Będzie. O ile znajdziesz coś odpowiedniego dla moich nadgarstków, bo pasek się nie sprawdził – powiedziałem, patrząc na swoje nadgarstki. Haru zaraz chwycił moje dłonie i uniósł je tak, by złożyć na ich wierzchu delikatny pocałunek.
- Znajdę dla ciebie coś idealnego dla twej delikatnej skóry – obiecał, wywołując u mnie delikatny uśmiech.
- Aksamit i jedwab sprawdzą idealnie. Ale wpierw z chęcią bym wziął kąpiel. Nie musi być jakaś specjalna, wystarczy mi ciepła woda i olejki. I ty, oczywiście – odpowiedziałem, uśmiechając się do niego szeroko.
- Już się robi – stwierdził, po czym pocałował mnie w policzek i podniósł się z łóżka.
- Obserwowałem go jeszcze przez chwilę, dopóki nie zniknął za drzwiami łazienki, i dopiero wtedy samemu zacząłem się zbierać. Chwyciłem za jego koszulę i narzuciłem na swoje ciało jego koszulę. Jakim cudem ja tak się idealnie wyglądałem w jego ubraniach, to nie mam pojęcia. Z chęcią bym chodził tylko i wyłącznie w nich.
Kiedy byłem już dokładnie zakryty, podszedłem do okna, by poprawić zasłonę. W trakcie tego miałem wrażenie, że pomiędzy drzewami dostrzegłem sylwetkę tak jakby mi znaną. Czy to nie jest jeden z tych porywaczy...? Co on tu robi? Poczułem, jak w pierwszej chwili serce podchodzi mi do gardła, a zaraz później poczułem wściekłość. Niech się tylko spróbuje zbliżyć. Tym razem nie będę wahał.
- Kąpiel gotowa... hej, wszystko w porządku? - Haru znalazł się przy mnie, kładąc dłoń na moim biodrze.
- Tak, po prostu... widzisz kogoś między drzewami? - spytałem niepewnie, zerkając na niego.
- Nie... ale jeżeli ty twierdzisz, że kogoś widziałeś, to powinniśmy poinformować opiekunów. Mogą chcieć znów cię porwać – powiedział, zaniepokojony. Bardziej niż o porwanie obawiałbym się o zemstę, ale... Haru chyba jeszcze nie wie. I dobrze. Nie chciałbym, aby się dowiedział.
- Niech tylko spróbują. Nie będę się bał im oddać – powiedziałem hardo, zakrywając okno. Będę musiał pilnować, by przez większość dnia było ono zakryte, dla mojego własnego dobra i spokoju psychicznego.
<Wilczku? C:>