Mimo, że był blisko mnie, chciałem, by był jeszcze bliżej. Oplotłem swoje nogi o jego biodra i wsunąłem dłoń w jego włosy, przyciągając go blisko siebie. Ciężko było mi się ogarnąć i powstrzymywać, Haru całkowicie zawładnął moim ciałem, robiąc z nim jak chce i co chce. I chociaż z początku starałem się być cichy, powściągliwy, tak w tej chwili ciężko mi było dalej trwać w tych postanowieniach. Co gorsza, Haru robił wszystko, by usłyszeć z moich ust jęki, które tak uwielbiał, czego... czego nie rozumiałem. Co go w tym tak fascynowało? Ani to było ładne, ani nikomu to niepotrzebne, a on się uparł, że chce to słyszeć.
- Ha... Haru – wymamrotałem cicho, mocniej zaciskając palce na jego włosach. Nie musiałem nic więcej dodawać. Poczułem, jak Haru mocniej przyciska mnie do łóżka, wbija zęby w moje ramię. Nie przeszkadzało mi to. Co więcej, właśnie tego pragnąłem. Chciałem, by mną zawładnął, by pokazał kły. Trochę tęskniłem za pełnią, za jego brakiem kontroli. On siebie w tym dniu nienawidził, ale ja? Jak dla mnie był wtedy swoją najlepszą wersją.
Jak zwykle przeżycia były intensywne, dlatego potrzebowałem chwili, by móc złapać oddech. Haru położył się obok mnie i ucałował moje ramię, w tym samym miejscu, w które mnie wcześniej ugryzł. Odwróciłem głowę w jego stronę, wtulając się w jego ciało. Nie chciałem, by się ode mnie odsuwał. Chciałem zminimalizować ten dystans pomiędzy nami, by przez cały czas móc chłonąć jego emocje, energię, która dawała mi siłę.
- Jesteś niesamowity – wyszeptałem cicho, głaszcząc jego policzek, tak rozgrzany, tak ciepły... jak on to robi, że jest wiecznie taki cieplutki? To jest niesprawiedliwe, przez to cały czas mnie do niego ciągnęło.
- Aż tak? - spytał rozbawiony, bezbłędnie rozumiejąc moje potrzeby i objął mnie ramieniem. Teraz, poza naszą dwójką, nic nie istniało. Szkoda, że nie może to trwać wiecznie.
- Aż tak – przytaknąłem, gładząc jego policzek. - Wiesz, że musimy się umyć, prawda?
- Wiem. Ale... czy ma to sens? - wyszczerzył się głupio tylko po to, by zaraz ucałować moje usta.
- Jeszcze ci mało? - zapytałem rozbawiony, przeczesując palcami jego mięciutkie włosy. Jak dobrze, że zaczął korzystać z tej odżywki, to mu bardzo pomogło.
- Twojej słodkości zawsze mi mało – posłodził mi, tuląc do siebie.
- I jak ty sobie później beze mnie poradzisz – westchnąłem teatralnie, podnosząc się do siadu. - Tak sobie myślę... chciałbym spróbować czegoś nowego – powiedziałem po chwili zastanowienia, zerkając na niego z enigmatycznym uśmiechem.
- Czegoś nowego? - powtórzył z zaciekawieniem, przyglądając mi się z uwagą, i może nawet podekscytowaniem.
- Tak. Jestem ciekaw, czy gdyby nie doznania byłyby lepsze, gdyby mój ruch i niektóre zmysły były ograniczone. Na przykład wzrok. Jestem... ciekaw, czy byłoby lepiej. Bardziej intensywnie... jeśli oczywiście chcesz – zaproponowałem, nachylając się nad nim tak, by nasze usta dzieliło kilka milimetrów.
<Wilczku? C:>