Od Daisuke CD Haru

czwartek, 25 września 2025

|
 Śmiało poddałem się pocałunkowi, dając swojemu zmęczonemu umysłowi odpocząć. Haru był bezpieczną ostoją, na której zawsze mogłem się oprzeć. Głupek nie wiedział, na co się pisze, ale i tak wyruszył na moje poszukiwania. To było strasznie niemądre, głupie, i niebezpieczne. 
Ale za mną poszedł. 
Znalazł mnie prędzej, niż babka zdążyła wysłać pomoc. Co prawda, gdyby nie ruszył za mną, i tak bym sobie poradził, ale jak teraz sobie o ty m myślę... kto by za mną ruszył w nieznane niebezpieczeństwo? Każdy, którego do tej pory  znałem, raczej ograniczyłby się do poinformowania o moim zniknięciu kogoś innego, odpowiedzialnego za moje bezpieczeństwo, ale to i tak dużo. Gdyby ograniczył się tylko do tego, nie miałbym do niego to za złe. Najważniejsze, by był on bezpieczny, i nie narażał się na niebezpieczeństwo. Gdyby na nich się natknął... przecież mieli broń. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało. 
- Mam do ciebie tylko jedną prośbę – powiedziałem cicho, kiedy odsunęliśmy się od siebie, by złapać oddech. 
- Tak? - spytał, opierając czoło o to moje. 
- Następnym razem nie ruszaj mi na ratunek – odpowiedziałem, poprawiając jego włosy. - Gdyby coś ci zrobili... skrzywdzili cię, albo gorzej... nie wiem, co bym uczynił, gdyby teraz miało cię w moim życiu zabraknąć – powiedziałem zgodnie z tym, co podpowiadało mi serce. I sam byłem w szoku swoich własnych słów. Zazwyczaj odrzucam od siebie ludzi. Nie angażuję. A teraz? Nasza relacja była szybka, intensywna, uzależniająca. Nie chciałem, by się kończyła. Przy nim czułem się swobodnie. Pokazywałem przy nim swoje słabości, niewiedzę, uczyłem się. Nie czułem się oceniany, czy gorszy. Nie czułem presji pokazywania się z jak najlepszej strony. Ten brak presji jest dla mnie dziwny, ale jakże przyjemny. Jeszcze się tego uczę. 
- Czuję to samo, dlatego nie mogę ci tego obiecać. Jeżeli znów ktoś cię porwie, nie mógłbym siedzieć bezczynnie. Jesteś dla mnie bardzo ważny – wyszeptał, by zaraz znów ucałować moje usta. 
- Wychodzi na to, że nie mogę już więcej zostać porwany – powiedziałem rozbawiony, owijając jego kosmyki wokół swoich palców. - Wiesz, że włosy ci się poprawiły? Są bardziej miękkie. 
- Tak coś wspominałeś, że powinienem używać odżywki... no i użyłem – powiedział dumny, ciesząc się z moich słów. Komplementy... muszę mu mówić więcej komplementów, by w siebie uwierzył. 
- Miło mi, że moje słowa nie zniknęły w próżni – odpowiedziałem zadowolony, przesuwając palcem po linii jego żuchwy. - Lubię na ciebie patrzeć, wiesz? Bo mogę sobie wtedy myśleć, że ten przystojniak jest cały mój – wymruczałem, uśmiechając się zadziornie. Od razu wyczułem, jak coś w jego środku się poruszyło. Spodobało mu się to. A mi podobało się to, że jemu się podobało. - Bo jesteś cały mój... prawda? - dodałem niskim głosem, mocniej zaciskając palce na jego włosach, trochę ciągnąc jego głowę do tyłu, przy czym ładnie mi uległ. Wiedziałem jednak, że to tylko chwilowe. Że zaraz pokaże pazurki, a ja nie mogłem się tego doczekać. 

<Wilczku? C;>

Etykiety