Od Daisuke CD Haru

niedziela, 21 września 2025

|
 Mimo tych wszystkich słów, dobrych, kojących, czułem się całkowicie zjechany. Babka miała rację. Mogłem sobie poradzić. Miałem ku temu okazję, bo mimo że ręce miałem związane, nie miałem ich zakrytych. Gdybym wcześniej przełamał moralne zasady wcześniej, nic z tego nie miałoby miejsca. Ona niepotrzebnie by się tutaj fatygowała, ja pozbyłbym się swoich stalkerów, i Haru niepotrzebnie by się narażał. Nie mogę pozwolić, by ktokolwiek kiedykolwiek mnie bronił. Sam muszę się bronić. Mogę to robić, i powinienem zacząć, łamiąc w sobie wszelkie zasady. Czemu to ja mam być tym moralnie dobrym, skoro inni się tym nie przejmują? A cierpię nie tylko ja, ale i ucierpieć może najbliższa mi osoba, i chociażby z tego powodu nigdy nie mogę się wahać. 
- Chodź, przebierz się i położymy się spać. Powinieneś odpocząć, to był dla ciebie intensywny dzień – powiedział spokojnie, chcąc mnie zaprowadzić do łóżka, na co pokręciłem głową. 
- Za godzinę i tak muszę iść na zajęcia. Nie ma to sensu – powiedziałem trochę bezbarwnym tonem. Muszę się skupić na tym, by być jak najsilniejszy. Wiedzy tutaj już nie poprawię, bo jest ona doskonała, ale umiejętności doskonalić dalej mogę. I wręcz powinienem. Muszę być jak najsilniejszy, jak najlepszy, by już nigdy nie musieć słuchać tego, że jestem jedynie rozczarowaniem. Opiekunowie powiedzieli, że mogę zrobić sobie wolne, dopóki nie poczuję się lepiej, zaproponowali także wezwanie straży, ale zarówno ja i babka nie chcieliśmy tego. Jeżeli się znów zbliżą, sam się ich pozbędę. 
- Bo tak ci babcia kazała? Teraz powinieneś skupić się na tym, by wypocząć, dojść do siebie. To był dla ciebie duży szok. I wbrew temu, co mówi, to coś całkowicie normalnego, nie musisz być dla siebie taki surowy – mówił spokojnie, łagodnie, nie przestając gładzić moich włosów. - Zostanę z tobą, co ty na to? - zaproponował, a ja wyczułem, jak się uśmiecha delikatnie.
- Wiesz, że jak cię nie będzie, to twoja babcia zostanie poinformowana? Nie będziesz miał problemów? - spytałem, podnosząc głowę tak, by móc na niego spojrzeć. Nie chciałem, by miał z mojego powodu problem, bo gdyby tak ze mną był, to może... może bym został? Bo samemu na pewno bym nie chciał. Po co miałbym to robić? Nie miałoby to sensu dla mnie, pogrążyłbym się we własnych myślach, a to byłoby niebezpieczne. 
- Myślę, że jak jej wytłumaczę, dlaczego się na to zdecydowałem, to nie będzie miała żadnego problemu. Zresztą, to nie będzie mój pierwszy raz, kiedy opuściłem zajęcia, przywyknie – powiedział miękko, po czym mnie pocałował w czoło. - Przebierzmy się i chodźmy spać – poprosił, prowadząc mnie w stronę swojego łóżka. Tym razem mu uległem. Pozwoliłem mu poprawić moje włosy, by miękko opadały mi na czoło, a także zdjąć ze mnie koszulę i dopasowane, materiałowe spodnie. Widziałem, jak przygląda się mojemu ciału, tym zadrapaniom i siniakom, jakich się nabawiłem tej nocy. Może faktycznie powinienem ten jeden dzień odpocząć...? Chyba nic się nie powinno stać. 
- Kocham cię – powiedział nagle, kiedy się kładliśmy do łóżka. Gdyby tylko jego emocje sprawiły, że mogę być silniejszy...
- To dziwne. Bo nie ma we mnie nic, co można by kochać – powiedziałem cicho, bardziej do siebie. Skoro nie chce moich pieniędzy, to ja nie wiem, co takiego we mnie jest, że go do siebie przyciągam. Przymknąłem oczy i wtuliłem się w jego ciało, chcąc skupić się tylko i wyłącznie na nim, na jego bliskości, ciepłych emocjach, które otulały mnie jak miękki kocyk. Zdecydowanie muszę się stać silniejszy, dla niego. 

<Wilczku? c:>

Etykiety