Od Daisuke CD Haru

wtorek, 2 września 2025

|
 Jakoś dziwnie czułem się z faktem, że on chce, bym jadł tyle, ile on uważa za słuszne. A skąd on wie, że większa ilość dobrze mi zrobi? Przecież... na pewno nie będę się czuł lepiej. Będę taki ciężki, i ospały, nie będę miał ochotę na ruszanie się. Jak to ma mi pomóc w byciu zdrowym i pięknym? Przecież, im mniej się ruszam, tym mniej muszę jeść. Tak to zawsze wyglądało. Odkąd babcia mnie przejęła, tak to właśnie wyglądało, więc tak musi być. Nie jestem magiem w pełni, jak ona, no ale znacznie bliżej mi do maga niż do wilkołaka. Więc siłą rzeczy, ona się lepiej zna... prawda? Tak to powinno przynajmniej wyglądać. 
– Mam wrażenie, że twoja ocena może być błędna i mogę jeść za dużo – odpowiedziałem w końcu, niepewnie zabierając się za moją porcję. To nie tak, że nie ufałem jego możliwościom, doskonale wiedziałem, że to, co trzymam w rękach, smakuje cudownie. I też nie chodziło o to, że nie jestem głodny, czułem głód, jednakże też psychicznie czułem, że na to nie zasługuję. Że za mało zrobiłem. Że po zjedzeniu tej porcji moja sylwetka już nie będzie idealna, a wrócenie z powrotem do jej poprzedniego stanu będzie strasznie żmudnym, trudnym procesem. 
– Wiesz, że to co praktykuje twoja zwyczajne głodzenie cię? – odpowiedział, a ja nerwowo poruszyłem się, przygryzając wewnętrzną stronę policzka. - Sprawiła ci tylko zaburzenia odżywiania. 
- Wcale nie... uczy mnie, żeby nie ulegać pokusom własnego ciała. Wiesz, że jemy więcej, niż potrzebujemy? Dzięki niej nie jem za dużo. Jem odpowiednio, by mieć sylwetkę idealną – odpowiedziałem, chcąc w to uwierzyć. Chciałem, ale jak tak to wszystko mi mówił, i analizowałem jej zachowanie... przecież mnie nie kochała. Wiedziałem to. Doskonale to wiedziałem, i czułem to na każdym kroku. Czemu więc szukałem dla niej wymówki?
- Kiedy czujesz głód, i wahasz się, bo boisz się, że przytyjesz, to już masz problem. Ale ja ci pomogę z tego wyjść. Tylko musisz mi dać sobie pomóc – powiedział, chwytając moją dłoń i uśmiechając się łagodnie. A ja... sam już nie wiem, co myśleć. 
Spuściłem wzrok, wpatrując się tępo w swoją porcję. A jak jednak okaże się, że jednak babka miała rację? I po jego pomocy będę zwykłą, grubą, toczącą się kulką? A może... może naprawdę ma rację? I mam problem? Z jednej strony, żyję według rad babki, i daję radę. Po co się zmieniać? Zwłaszcza, że podobam się mu taki. Widzę to po nim.
- Jak zacznę jeść tyle, ile chcesz, będę gruby. I przestanę ci się podobać – powiedziałem cichutko, nawet na niego nie patrząc. Nie będzie patrzył na mnie z tą iskierką, nie będzie mnie pragnął. Nikt mnie nie będzie pragnął, jak będę wyglądać źle. Zostanę jeszcze bardziej sam. 

<Piesku? C:>