Zauważyłem od razu, że mój moje komplementy go peszą. Ale to dobrze. Chciałem, by w siebie uwierzył. Wiem, że to może być problem, biorąc pod uwagę jego przeszłość, ale chcę, by spróbował, bo wierzę, że wtedy będzie lepszym człowiekiem, czy tam wilkołakiem, jeżeli już trzeba być bardziej specyficznym. Zasługiwał na to. Był on naprawdę wspaniałą istotą, która to została ofiarą rozkładu magii, a przynajmniej takie miałem podejrzenie. Nie oszalałby bez powodu. Liczę, że w końcu zacznie żyć normalnie, i pogodzi się sam ze sobą. I jeżeli będzie chciał, to mu w tym pomogę. Wystarczy, że mi pozwoli.
- Nie, dziękuję. Nie zasłużyłem na bardziej suty posiłek po takim beznadziejny weekendzie, w którym to nic nie robiłem – powiedziałem spokojnie, zgodnie z prawdą. I z jakiegoś dziwnego powodu mój chłopak wydawał się być... sam nie wiem, oburzony? Chyba to było oburzenie. Tylko z jakiego powodu? Powiedziałem coś nie tak?
- Jak to nie zasłużyłeś? Co to znaczy? Przecież musisz jeść, każdy musi. Zwłaszcza po takim weekendzie, byłeś chory, musisz jakoś nadgonić to, co straciłeś w chorobie – powiedział oburzony, może nawet zmartwiony. - To w twoim domu jest normalne?
- No... tak. Mam dane obowiązki, które muszę wykonać, i do nich zaliczają się także ćwiczenia fizyczne, a może zwłaszcza ćwiczenia fizyczne. Chodzi o to, bym za dużo nie przytył. Teraz nic nie robiłem, nie ćwiczyłem, więc aby zachować wagę i sylwetkę idealną, nie mogę dzisiaj za wiele zjeść. Śniadanie było odpowiednio sycące, wystarczy mi to do jutra – wyjaśniłem spokojnie, co tylko spowodowało jeszcze większe zaskoczenie. No tak, on nie musi się niczym przejmować, w genach ma dobrą sylwetkę. Ja musiałem o nią się starać.
- To jest najgłupsza i chyba najbardziej szkodliwa zasada, z jaką się spotkałem. Koniecznie coś musisz zjeść – stwierdził to tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Muszę się pilnować, by dobrze wyglądać. Ty zawsze wyglądasz świetnie, nie musisz się o takie rzeczy przejmować. Wygląd jest bardzo ważny, otwiera on wiele drzwi i ścieżek. Atrakcyjni ludzie zawsze mają łatwiej w życiu. Jeżeli będę gruby, nie będę atrakcyjny – wyjaśniłem mu, ale on dalej wyglądał na oburzonego.
- Nie będziesz gruby, nie musisz się o to martwić. Dzisiaj w końcu spalałeś kalorie, tak? - odpowiedział, uśmiechając się do mnie lekko.
- No... nie wiem, czy to powinno się zaliczać – odpowiedziałem niepewnie. W końcu, ile my się dzisiaj kochaliśmy? Czy to zapewni mi idealną sylwetkę? Chciałbym dalej wyglądać dobrze w jego koszulę. Chcę, by na mnie patrzył w tym samym pełnym pożądania spojrzeniem. By mnie podziwiał i pragnął, jak najdłużej. Wiem, że jeżeli stracę to spojrzenie, stracę i jego.
- Zdecydowanie powinno. Dlatego albo ćwiczenia, albo seks, i aktywność możesz sobie zaliczyć – wyszczerzył się, dodając nieco więcej składników, by starczyło i mnie.
- Czy to nie brzmi trochę naciąganie? - zapytałem, delikatnie przekrzywiając głowę. Miałem wrażenie, że szuka wymówki, by zrobić mi coś do jedzenia. A nie chcę przypadkiem przytyć... tak mi było wpajane od... od dawna, tak naprawdę, i tak się trzymałem tego, i do tej pory to działało.
<Piesku? c:>