Tego akurat mogłem się po nim spodziewać, ciastko to oczywiście za mało, on nigdy nie zadowoli się czymś tak prostym. Od razu trzeba wejść z czymś bardziej wyszukanym, czymś, co mogłoby w choć najmniejszym stopniu odzwierciedlać jego doskonałość.
- Hm, skoro uważasz, że ciastko to zbyt skromne porównanie, z tak pięknem paniczem… to może babeczka? - Zaproponowałem z udawaną powagą, choć w oczach błysnęło mi rozbawienie. - Uwielbiam babeczki, najlepiej czekoladowe - Dodałem, uważnie obserwując, jak jego twarz powoli zmienia wyraz. Podobało mu się to, choć starał się tego nie okazać. Wiedziałem, że to wciąż nie do końca to, czego pragnął usłyszeć. On lubił być doceniany, uwielbiał, kiedy słowa otulały go niczym jedwab. A więc musiałem sięgnąć głębiej, nadwyrężyć swój umysł i znaleźć coś jeszcze lepszego, coś, co w pełni go usatysfakcjonuje.
- A może muffinka? - Ciągnąłem z lekkim uśmiechem. - To przecież też babeczka, tylko… bardziej dopracowana. Doskonalsza. Zupełnie jak ty - Dodałem, celowo pozwalając, by te ostatnie słowa zawisły między nami, przesycone słodkim podlizywaniem się. Doskonale wiedziałem, że właśnie to chciał usłyszeć. Bo przecież w tej grze chodziło o to, by dać mu dokładnie to, czego pragnie, odrobinę próżności, podszytej obietnicą drobnych igraszek.
Mój panicz przyjrzał mi się uważnie, zakładając dłonie na pierś. Analizował, czy ten wybór jest odpowiedni dla jego łaskawości, a w jego spojrzeniu kryła się lekka, lecz wymagająca ocena.
- Czyżbyś czytał w moich myślach? - Zapytał, czym odrobinę mnie zaskoczył. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, co dokładnie ma na myśli, zadając to pytanie. On jednak szybko dostrzegł zdumienie malujące się na mojej twarzy i postanowił nieco ułatwić mi sytuację. - Również pomyślałem o muffince - Wyjaśnił spokojnie. - Dlatego zastanawiam się, czy aby nie czytasz w moich myślach.
To wyznanie sprawiło, że poczułem ulgę. Uśmiechnąłem się lekko i odpowiedziałem z pewnym zawahaniem:
- Wiesz… jesteś naprawdę cudowny, ale… - Zatrzymałem się na chwilę, starając się dobrać słowa tak, aby go nie urazić. - Ale przecież sam powiedziałeś, żebym wymyślił coś słodkiego i bardziej kreatywnego niż zwykłe ciasteczko. - Na jego ustach pojawił się cień zniecierpliwionego uśmiechu.
- Już nie gadaj. Mógłbyś w końcu zająć się mną - Rzucił stanowczo.
Nie musiał powtarzać dwa razy. Od razu zbliżyłem się do niego, pozwalając dłoniom spocząć na jego ciele. Jego skóra była ciepła, jakby czekała właśnie na mój dotyk. Najpierw przesunąłem palcami po jego ramieniu, potem po szyi, zatrzymując się na chwilę, by poczuć bicie jego serca.
Złożyłem na nim pierwszy pocałunek, delikatny, bardziej zapowiedź niż spełnienie. On odchylił lekko głowę, jakby zapraszał mnie dalej, jakby pragnął, żebym nie przestawał. Prowadzony tą niemą zgodą, przesuwałem ustami coraz niżej, składając krótkie pocałunki na jego obojczyku. Czułem, jak jego ciało napina się pod moimi wargami, jak każdy mój gest budzi w nim dreszcze.
Byłem czuły, ale jednocześnie bardziej stanowczy. Moje dłonie nie zatrzymywały się w jednym miejscu – wędrowały powoli, kreśląc niecierpliwe ścieżki po jego torsie. On westchnął cicho, dźwięk pełen pragnienia i zaufania.
-Właśnie tak… - Wyszeptał z lekkim uśmiechem.
Te słowa rozpaliły mnie jeszcze mocniej. Ująłem go delikatnie za biodra, przyciągając bliżej siebie. Nasze oddechy splatały się, cięższe, pełne napięcia, które narastało między nami.
Nie spieszyłem się jednak. Chciałem, by każdy gest trwał dłużej, by każda chwila pozostawiła ślad na jego ciele i w pamięci. Podgryzłem lekko jego skórę, zaraz potem łagodząc to miejscem ust, jakby równocześnie karał i nagradzał.
Jego dłonie wplątały się w moje włosy, przyciągając mnie jeszcze bliżej. Nie musiał nic mówić, wiedziałem, czego pragnie. I chciałem mu to dać.
<Paniczu? C:>