Od Daisuke CD Haru

niedziela, 31 sierpnia 2025

|
 Byłem zadowolony z faktu, że sam z siebie tak chciał coś zrobić, a nie tylko dla mnie. Ja, nawet jak czułem głód, psychicznie czułem, że nie mogłem sobie pozwolić na posiłek. Ten weekend był dla mnie mało produktywny. Mało ćwiczyłem, mało się uczyłem, więc powinienem kilku rzeczy sobie odmówić. Obym w przyszłym tygodniu jakoś się odkuł i ustatkował, by powrócić do swojej idealności. Nawet jeżeli dalej dorastałem i rozwijałem się, musiałem pilnować swojej talii, cery, włosów, by prezentować się jak najlepiej. Prezentacja była bardzo ważna w moim świecie. Bycie atrakcyjnym otwierało wiele drzwi, ułatwiało mnóstwo rzeczy. Jak jeszcze się przy okazji udaje głupiego, to kombinacja niesamowita. Tylko, ja tego za bardzo nie potrafiłem. Dziwnie się czułem, kiedy udawałem, że nie dostrzegam czegoś oczywistego... na moje szczęście większość ludzie i tak nie bierze mnie na poważnie, ze względu na to, że wyglądam młodo. Bardzo młodo, na młodziej niż w rzeczywistości wyglądam. I z tej przewagi korzystałem, kiedy musiałem. 
- Doby pomysł. Już cię puszczam – odpowiedziałem, podnosząc się z jego ciała. Skoro był głodny, nie chciałem, by dłużej się katował. Cieszyłem się, że zdecydował się na posiłek, powinien jeść, i to dużo jeść. Tak mi się wydaje. Od jutra zagłębię się w zdobywanie wiedzy na temat jego rasy, by po prostu móc mu pomagać z każdym problemem. By go zrozumieć. Chcę mu pomagać. Po raz pierwszy przejmuję się kimś innym, niż ja, i chcę się tym kimś przejmować, i to jest takie... dziwne. Miłe. Inne. 
- Na pewno nie chcesz też coś zjeść? - zapytał, kiedy podniósł się z łóżka. 
- Nie, raczej nie. Napiłbym się czegoś, to tak. I może popatrzę, co robisz – uśmiechnąłem się delikatnie, poprawiając jego koszulę, którą to na sobie miałem. Nie wiem, co on w tym takiego widział, ale skoro mu się tak strasznie w tym podobam... niech patrzy. Niech podziwia. A ja będę musiał pilnować, by zawsze ładnie w niej wyglądać. 
- Zapraszam, z chęcią pochwalę się swoimi umiejętnościami – odpowiedział, wyciągając rękę w moją stronę, a ja z chęcią tę pomoc przyjąłem. Nikt mnie nie traktował tak, jak on. Dla jego poprzedników byłem jak trofeum, na co się zgadzałem, bo po prostu chciałem czegoś spróbować. A Haru? Był taki inny, i podczas seksu, i poza nim. 
Poszedłem za nim do kuchni, i zająłem miejsce na blacie, tym samym blacie, na którym kilka godzin temu nie potrafiłem nad sobą zapanować. Wybrałem to miejsce głównie dlatego, że byłem blisko niego i mogłem go trochę podrażnić. Lubiłem patrzeć, kiedy lekko traci panowanie nad sobą; jak nagle podczas krojenia wstrzymuje oddech, jak za mocno zaciska palce na rączce od noża, albo jak rzuca mi te lekko zdenerwowane spojrzenia, bo chciał skupić się na swojej robocie. 
- Żebyś ty był taki wygadany podczas seksu – mruknął w końcu, na co lekko wzruszyłem ramionami. 
- Cóż mam poradzić na to, że kiedy się mną zajmujesz, nie potrafię myśleć? To powinien być dla ciebie komplement – odpowiedziałem lekko, zgodnie z prawdą. Podczas gry wstępnej jeszcze potrafiłem myśleć i się odgryzać. Ale jak przychodzi co do czego? Tak ciężko panować mi nad sobą, a w głowie mam tylko jedno. Po ostatnim zbliżeniu warga dalej mnie boli, tak mocno ją przygryzłem, by nic się nie odezwać. I na co mi to było? I tak w końcu mu uległem. Źle się z tym czułem, że musiał mnie słuchać. Jakoś tak nie przywykłem do tego, by być głośnym. Miałem wrażenie, że brzmię tak dziwnie, tak nienaturalnie, źle... a on mi mówi, że chce mnie słyszeć. Chyba jeszcze przez długi czas do tego nie przywyknę. 
Moje słowa Haru ewidentnie zaskoczyły, a nawet trochę zawstydziły. Widziałem i czułem to po nim. A pomimo tego znalazł w sobie siłę, by mi się odgryźć. 
- Cóż mogę poradzić, jestem po prostu wspaniały – rzucił oczywiście żartobliwie, ale dla mnie to wcale żarty nie były. 
- Jesteś, oczywiście, że jesteś. Nawet bardziej niż wspaniały, pod każdym względem – powiedziałem łagodnie, zgodnie z prawdą, ale i też chciałem podbudować jego pewność siebie. Gdybym tak mógł mu pokazać, co w nim widzę... może moje moce by mi na to pozwoliły?  Skoro mogę czuć emocje innych, może tak mógłbym innym przekazywać swoje odczucia...? Tylko, czy udałoby mi się taką moc opanować, zanim by znalazł dla siebie kogoś wartościowszego ode mnie. Cóż, będę się starał. A na razie będę mu się starał pokazywać, czy to gestami czy słowami. 

<Piesku? c:>

Etykiety