Od Daisuke CD Haru

wtorek, 19 sierpnia 2025

|
 Nie tego się spodziewałem. Co takiego strasznego może przede mną ukrywać? Myślałem, że mogę w jego obecności liczyć na szczerość, jak to było do tej pory. Czy już nie raz mu pokazałem, że może mi zaufać? Byłem przy nim, kiedy wszyscy wierzyli, że zrobił najgorsze. Pomagałem mu, kiedy inni wszyscy wierzyli, że był winny śmierci tej dziewczyny. A teraz... teraz coś przede mną ukrywa. Stricte przede mną. Naprawdę go doceniałem za szczerość... i teraz jej nie otrzymuję. Oczywiście, każdy ma prawo do prywatności, ale czuję, że z czymś sobie nie radził. Że coś go trapi, zżera od środka, i chce to przede mną ukryć. Może nie jest gotowy? Albo jestem dla niego tylko zapatrzonym w siebie dzieciakiem, który nie rozumie problemów innych, i żyje w swojej bańce. 
- Oczywiście. W końcu jestem szlachcicem, który nie zna prawdziwego życia, mogę nie pojąć prawdziwych problemów – powiedziałem cicho i troszkę bardziej cierpko niż planowałem. Nie potrafiłem jednak ukryć zawodu. 
- To nie tak – odpowiedział, chyba próbując załagodzić sprawę. Niepotrzebnie, ja już wszystko wiedziałem. 
- Czyżby? Gdyby było inaczej, powiedziałbyś mi – odparłem, schodząc z jego kolan. Myślałem, że jest troszkę inny. A jednak wychodzi na to, że w głębi serca myśli o mnie tak, jak inni. 
Podniosłem się z jego łóżka, odniosłem kubek do zlewu i wróciłem na swoje miejsce. Czułem, jak się we mnie wpatrywał, ale nic nie mówił. Poczułem, że moje zachowanie go dotknęło, że wolałby, żebym został przy nim... ale nic z tym nie zrobił. Nie zatrzymał, nie wytłumaczył... więc miałem rację. Myślał o mnie tak, jak inni. I tak to jest, kiedy kogoś za blisko do siebie dopuścisz. Miałem nadzieję, że on jest inny, czułem, że jest on inny, i co? I się mocno zawiodłem. 
Położyłem głowę na poduszkę, opatulając się kocem i zamykając oczy. Powinienem się ruszyć, coś robić, ale teraz... nie miałem ochoty na nic. Byłem zmęczony, zawiedziony... poczułem, że to dobry pomysł, by teraz zasnąć. Może i on po czasie się zreflektuje...? Miał ze mną jakiś problem, czułem to, ale co to konkretnego było? Miałem nadzieję, że mi powie, nie chciałem, żeby pomiędzy nami była jakaś zła krew, ale chyba on nie chciał. Czemu? Myślałem, że dobrze się dogadywaliśmy. I co? Moje wrażenie było mylne. Może i potrafię odczytywać emocje, ale intencje... tak, z odczytywaniem intencji mam problem, jak wskazuje na to nasza sytuacja. A miałem nadzieję, że... właśnie, nadzieja, zawsze w moim  okazała się złudna. Za dużo sobie dopowiedziałem, i co z tego wyszło? Pomogłem mu w trakcie jego pełni, on dał mi wspaniały seks i... i tylko tyle. Kolejna relacja w moim życiu, która polega jedynie na fizyczności. Niestety. Naprawdę miałem dzieję na coś innego. 
Mimo, że byłem zmęczony, przez dłuższy czas nie mogłem zasnąć. Nasłuchiwałem, co dzieje się wokół; jak Haru cicho wzdycha, i kręci się na swoim łóżku, a po chwili cisza, do której i ja w końcu zasnąłem. 

<Piesku? c:>

Etykiety