Nie myślimy... żeby to było takie proste. W moim umyśle przemykały myśli typu, co powinienem zrobić w tym momencie. Jak powinienem to robić. Kiedy wsunąć dłoń w jego włosy, objąć go, odsunąć szyję, by dać mu dostęp do niej, no i to zaciskanie ust, by nie wydać z siebie zbyt głośnego dźwięku... to nie było takie proste. Trochę mu zazdrościłem tego luźnego podejścia do życia, i seksu. Raz faktycznie nad sobą nie zapanowałem, podobnie jak on nad sobą, i byłem trochę bardziej niż głośny, i strasznie podrapany, pogryziony, zakrwawiony... tak, oboje trochę podczas tej naszej pierwszej wspólnej pełni poszaleliśmy, za bardzo, zupełnie jak nie ja. I teraz chce to powtórzyć? Ja, mam to powtórzyć? To chyba jest trochę trudniejsze niż początkowo założyłem.
- A-ale... - zacząłem, kiedy tylko Haru odsunął się od moich ust. I to zupełnie niepotrzebnie, bo zaraz później znów wrócił do moich warg. Chyba nie chciał, bym mówił, myślał, tylko działał instynktownie, a przecież instynktu to ja nie miałem. Miałem logikę, którą to teraz mam wyłączyć.
- Daj się ponieść – wyszeptał między pocałunkami, którymi zszedł na mój policzek, brodę, szyję... a kiedy mocniej przyssał się do mojego obojczyka, nie mogłem się powstrzymać i z moich ust wydostał się cichy jęk. Zawsze moje obojczyki były wrażliwe, pewnie przez to, że byłem raczej szczupły i kości, zwłaszcza obojczyków, niemalże przebijały mi skórę. - Dokładnie tak.
Bardzo starałem się przekraczać te swoje psychiczne bariery, oznajmiać mu nieco głośniej, kiedy trafiał w dobre miejsce ze swoimi pieszczotami, dając się trochę ponieść swoim mocom. Skoro nie mogę myśleć... będę czuć to, co on czuje. W żaden sposób nie ingerować w jego emocje, chciałem tylko poczuć to, co on czuje. Może wtedy się prędzej nauczę tego, co chciał mi przekazać? Tylko chyba w ten sposób będę mógł pojąć jego nauki.
- Widzisz? Było o wiele lepiej, prawda? - zapytał po wszystkim, wycierając zarówno mnie jak i siebie z naszych soków. Dobrze, że wziął tutaj obok nas jakiś ręcznik.
- Sam nie wiem. Dziwnie mi słyszeć własny głos – przyznałem zgodnie z prawdą. I jemu się to naprawdę podobało? To było naprawdę przedziwnie.
- Więc nie myśl o tym – kładąc się blisko mnie i przesuwając palcem po moich włosach. - Boże, jak ja uwielbiam te twoje włosy. Są przepiękne. Takie mięciutkie, lśniące, idealne wręcz – skomplementował je, owijając sobie kosmyki wokół palca.
- Tak myślisz? Wydaje mi się, że już są trochę za długie. Wyglądam przez nie jak chłopiec. Muszę coś zacząć z nimi robić – mruknąłem niezadowolony. Chciałbym wyglądać w końcu... poważnie. Te włosy dodają mi uroku, owszem, ale ujmują powagi. Już powoli muszę patrzeć w przyszłość, a z takim chłopięcym wyglądem niewiele będę w stanie zdziałać. - Zjadłbym coś. I się czegoś napił. A po odpoczynku mogę dalej praktykować twoje nauki – odpowiedziałem, przeciągając się leniwie na łóżeczku.
- I co, ja mam sam wszystko robić? - spytał żartobliwie, zbliżając swoje usta do mojego ucha, by następnie delikatnie podgryźć mój płatek.
- Ja mogę przynieść wino, albo whisky, w zależności od tego, co macie. I przygotować szklanki – zaproponowałem, uśmiechając się do niego ładnie.
- Niestety, babcia pije tylko wino. A ja bym się tak napił whisky... - westchnął niepocieszony.
- Cóż... być może jak się pakowałem tutaj to przeszło mi przez myśl, by wziąć butelkę whisky, jakby twojej babci wino nie smakowało. Ale że ona woli wino... to chyba możemy je wypić, prawda? - uśmiechnąłem się do niego znacząco. Chyba dobrze, że czasem myślę trochę za bardzo, czyż nie?
<Wilczku? C:>